niedziela, 4 maja 2014

Od Hirato: 21. Lekcje

Spojrzałem na Akito i uśmiechnąłem się lekko.
- To może pójdziesz jutro do szkoły?- przyłożyłem mu rękę do czoła by sprawdzić temperaturę.- Nie masz gorączki, katar też przeszedł...- pocałowałem go lekko w usta.- Nie sądź, że będziesz miał jakieś fory w szkole.
- Dlaczego miałbym mieć?- zarumienił się.
Bawiło mnie to, że miał sprośne myśli na mój temat. Pewnie wyobrażał sobie jak uprawiamy seks albo coś, ale to już niedługo nadejdzie, oj niedługo.
- Bo mi się podobasz.- zabrałem mu talerz i odłożyłem na szafkę, potem zmusiłem Akito do położenia się i nachyliłem się nad nim.- Jesteś słodki.- pocałowałem go w szyję.
Czułem ja jego skóra drży, to było naprawdę urocze, czy naprawdę podobałem mu się aż tak, czy to może tylko szczeniackie zauroczenie?
Chłopak zarzucił swoje ręce na moją szyję i przytulił się do mnie. Przyniosło mi to jakieś dziwne ukojenie, zdałem sobie sprawę z tego, że nie chcę by ktokolwiek go dotykał lub oglądał. Mam wrażenie, że wtedy zabiję tego kogoś.
- To chyba dobrze?- uśmiechnął się lekko.
- Tak, dobrze, lubię słodkie rzeczy.- polizałem go po policzku.- Masz takie miękkie włosy.- zacząłem je wąchać, bardzo polubiłem jego zapach.- Co chcesz dzisiaj robić?
- Chcę być z tobą.- szepnął mi do ucha.
- A ja uważam, że powinieneś uzupełnić notatki.- zaśmiałem się i złączyłem nasze usta, od razu wsuwając język do jego ust.
Podobało mi się jak to robiliśmy, Akito wtedy trzęsły się ręce i nie wiedział co z nimi zrobić, a poza tym odpowiadał mi jego smak. Może ja też go kocham? Chcę go przytulać i cały czas mieć przy sobie..
Przez jakiś czas w pokoju było słychać tylko mlaskanie, co też było dosyć podniecającym dźwiękiem. Musieliśmy jednak w pewnym momencie przerwać by zaczerpnąć powietrza, nie chcę go przecież udusić.
- No młody, zabieramy się za te lekcje.- zlazłem z niego i położyłem się obok od razu go przytulając.- Z literatury i historii nie musisz.- uśmiechnąłem się i pocałowałem go w szyję, korciło mnie by mu zrobić malinkę, ale uczniowie mogli się do niego przez to przyczepić. Potem zrobię mu na brzuchu.- Jak chcesz to mogę ci pomóc.- przytuliłem go do siebie.

piątek, 4 kwietnia 2014

Od Akito. 20. Serce mi wybuchnie

Byłem w szoku, to było cudowne uczucie, przecież nigdy nie myślałem że będę zainteresowany mężczyzną. Ale może dlatego nie układało mi się z dziewczynami. Powoli poszedłem do sypialni, miałem brudne myśli o Hirato. Ale on jest taki przystojny i dziki.
Zrobiłem się cały czerwony i wskoczyłem pod pierzynę, zacząłem wąchać jego poduszkę. Pachniała tak słodko, aż można oszaleć.
-Co z tego że jest facetem..- szepnąłem sam do siebie. Moje serca przy nim waliło jak szalone, myślałem tylko o nim a szczególnie przy pisaniu książki. A gdy dowiedziałem się że ktoś się koło niego kręci, myślałem że wybuchnę z zazdrości czyli to jest miłość. Bardzo dziwne uczucie, jednak nie czułem tego z byciu z dziewczynami. Przekręciłem się na drygi bok i zamknąłem oczy.
Hirato powiedział że podobam mu się, to chociaż jakiś plus. I całował mnie, tak bardzo dobrze to robił że myślałem że za chwilę zrobię się twardy xD
Muszę go w sobie rozkochać...
Jeśli będziemy kochankami to znaczy że będziemy uprawiać seks. Na tą myśl zrobiłem się cały czerwony, uderzyłem się w czoło. Wtedy to chyba mi serce wybuchnie i umrę ze szczęścia.
Nagle do pokoju, wszedł mężczyzna. Spojrzałem na niego, on usiadł na łóżku i podał mi jedzenie.
-Dziękuje...- szepnąłem i zacząłem jeść. On nagle położył mi rękę na czole.
-Jesteś cały czerwony, ale chyba już nie masz gorączki.- w tej chwili zacząłem się krztusić. On chytrze się uśmiechnął i odłożył talerz na bok.
-Myślałeś o jakiś zboczonych rzeczach?- szepnął mi do ucha.
-Nie...- od razu zaprzeczyłem.
-Kłamca.- pocałował mnie w policzek.
-No dobra, może tylko troszeczkę...- sapnąłem i spojrzałem na niego.
-Dziękuję za posiłek, czuję się o wiele lepiej.- uśmiechnąłem się do niego pogodnie.

poniedziałek, 10 marca 2014

Od Hirato: 19. Won do łóżka



Jego wyznanie mnie zszokowało, nie to mało powiedziane… Przecież to mój uczeń, uczę go literatury i historii, jest ode mnie niewiele młodszy i nie powinien być moim kochankiem. Kurwa! Ja nie powinienem go dotykać!
Ale on też mi się podobał, był mały, słodki i mądry, chciałem go przytulać, całować i dotykać. Chciałem mieć go na własność. Ale przecież… Jak wygram turniej i zmienię pracę to będziemy mogli być razem, więc dlaczego by nie spróbować?
- Hirato-san…- szepnął.- Powiedz coś…
- Niby co?- parsknąłem i powoli się do niego zbliżyłem.- Że mój uczeń się we mnie zakochał i że powinienem wyrzucić go z domu?- stanąłem przed nim.- Słowo kocham cię to jeszcze za dużo.- mruknąłem.
Akito miał zszokowaną twarz i wydawał się być bliski płaczu. A więc, naprawdę mu się podobam, no cóż, nie zaprzeczę jestem boski.
Złapałem delikatnie jego podbródek i spojrzałem swoimi złotymi, wręcz kocimi oczami w niewinne szare oczka. Zbliżyłem się do jego twarzy i uśmiechnąłem lekko, zaraz potem złączyłem nasze usta delikatnie go całując. Nie chciałem być nachalny, jeszcze nie teraz, jest za wcześnie, tak samo jak na seks. Nie myślcie sobie, że go teraz złapię za fraki i zaciągnę do łóżka, może jestem buntownikiem, ale nie jestem debilem.
Czułem jak chłopak cały zdrętwiał, ale lekko uchylił usta wpuszczając mój język do środka. Moje ręce w tym czasie powędrowały w dół przyciągając go do siebie. Nasze języki tańczyły namiętny taniec i chciałem by było tak już zawsze.
Musieliśmy jednak w końcu przerwać by zaczerpnąć powietrza zlizałem leciutko stróżkę śliny która spłynęła mu po podbródku.
- Też mi się podobasz.- zamruczałem jak kot i pogłaskałem go po głowie.- Ale jak będę chory to będziesz się mną opiekował w stroju pielęgniarki.- zaśmiałem się i pocałowałem go w czoło.
Akito nadal stał zdrętwiały i jedyne co się zmieniło to, to, że teraz patrzył mi w oczy.
- Sensei..- szepnął.
Puściłem go cały czas mając uśmiech na ustach i odwróciłem się do blatu by zacząć robić kanapki, byłem głodny i czekałem ze śniadaniem na niego.
- Masz rację, Osamu wczoraj wyznał mi miłość, ale odrzuciłem ją. Zostaliśmy tylko przyjaciółmi.
- Dlaczego ją odrzuciłeś?- zapytał niepewnie.
- Bo ty mi się podobasz, głuchy byłeś jak to mówiłem?- zaśmiałem się.
Chłopak znów zamilkł, a ja dalej robiłem kanapki. W końcu odwróciłem do niego lekko głowę.
- Co tak stoisz jak osioł? Idź do łóżka i zmierz gorączkę bo zaraz ci wleję. Jak zrobię śniadanie to do ciebie przyjdę.

Od Akito: 18 "Kocham cię"

Byłem wściekły jednak przez to że czułem się słabo dość łatwo się podałem w tej walce. Jednak nawet mnie to cieszyło, bo widać że on się o mnie martwił.
Leżałem w łóżku i próbowałem zasnąć, może pomiędzy nimi do niczego nie doszło? Może ja mam szanse, pewnie jest na mnie zły...Przesadziłem nie powinienem go odrzucać, jednak myśl że on robi to innym facetem a potem dotyka mnie, przepełnia moje serce goryczą. Naprawdę chyba się w nim zakochałem, jednak to nie mój typ. Ale moja mama zawsze mówiła że przeciwieństwa się przyciągają. Może jest w tym ziarnko prawdy?
Przewróciłem się na drugi bok, próbowałem zasnąć byłem zmęczony tym całym spacerem. Jednak nie chciałem wracać wcześnie do domu, co gdybym zobaczył ich w dwuznacznej sytuacji. Nie przestań~!
Po chwili wreszcie zasnąłem, w nocy się męczyłem przez temperaturę.
Obudziłem się następnego dnia, chyba było dość późno, okno było lekko otwarte bym miał dostęp do świeżego powietrza. Przetarłem oczy, i usiadłem wygodnie na małym stoliczku nocnym stała szklanka z wodą i lekarstwa.
Naprawdę się o mnie martwi? Nawet trochę się zachowuje jak moja mama, jednak ona jest mniej brutalna.
Na samą tą myśl cicho się zaśmiałem, wziąłem grzecznie lekki bo gdybym tego nie zrobił pewnie Hirato zaczął by na mnie krzyczeć. A ja nie lubię hałasu.
Powoli wstałem i poszedłem do łazienki jakoś się ogarnąć, czułem się lepiej więc chyba nie muszę leżeć w łóżku 24 godziny na dobę. Jednak pewnie on by z wielką chęcią przywiązał mnie do łóżka...
Ogarnąłem się, i umyłem twarz gdy wyszedłem z niej w kuchni siedział on i mocno nad czymś myślał.
-Dzień dobry.- powiedziałem cicho.
-Dlaczego nie leżysz w łóżku?- spojrzał na mnie zły.
-Czuję się lepiej i chciałem z tobą porozmawiać.- cały czas stałem i spoglądałem na niego ze skupieniem.
-Przepraszam za wczoraj, i dziękuję za pomoc.- wydukałem, powoli robiłem się cały czerwony.
-Powiesz mi dlaczego?- wstał i spojrzał na mnie.
-Bylem zły że dotykasz innego mężczyznę a potem mnie...- szepnąłem i odwróciłem wzrok.
-Ja kocham ciebie...Hirato-sensei...- wreszcie to powiedziałem czuję się trochę jak w jakieś powieści romantycznej, serce biło mi jak szalone, pewnie mnie wyśmieje i mnie odrzuci.

Od Hirato: 17. Choroba na śmierć

- O co chodzi?- Osamu zapytał się.- To prze mnie?
- Nie.- zamknąłem drzwi.- Jak zrobi mu się zimno to wróci. Rozbieraj się chciałeś pogadać.- westchnąłem i poszedłem do kuchni by wstawić wodę na kawę.
- Akito z tobą mieszka?- mężczyzna zaczął się rozbierać z kurtki i szalika.
- Ta, na jakiś czas, ma zalane mieszkanie i przyszedł do mnie.- wzruszyłem ramionami.- Nie podoba mi się to, że wyszedł bo jest chory.
Na wspomnienie tego jak mnie wczoraj przytulał aż mi się gorąco zrobiło. Robił to tak jakby nigdy nie chciał mnie puścić.
- Pewnie niedługo wróci.- wszedł do kuchni.- Hirato-san... Muszę ci coś powiedzieć.
- Tak?- odwróciłem się by patrzeć mu w twarz.
- Bo...- zarumienił się i podrapał nerwowo po głowie.- Ty... Ty mi się podobasz.- odwrócił wzrok.- Od dawna.
- Żary sobie robisz?- prychnąłem, chociaż w sumie to całkiem logiczne. Czasami zauważałem jak się na mnie patrzy i te wszystkie propozycje na wypad na sake czy coś w tym stylu... On się próbował do mnie zbliżyć! Ja to mam spóźniony zapłon..- Nie robisz...- stwierdziłem.
- Nie, nie robię.- znów spojrzał na mnie.
- Słuchaj Osamu-san... Z tego nic nie wyjdzie...- westchnąłem.- Jesteś super, naprawdę, ale mam kogoś innego na oku. Zostańmy przyjaciółmi.
- Rozumiem.- uśmiechnął się lekko.- Przyjaźń też mi odpowiada. To co z tą kawą?
- Woda się jeszcze gotuje.- zaśmiałem się.
Osamu pogodził się chyba z wieścią, że nie będziemy razem, powiedział mi, że jeśli nie może mieć mojej miłości to chce mieć moją przyjaźń. Mężczyzna po mile spędzonym ze mną czasem wyszedł o dwudziestej. A Akito nadal nie było. Martwiłem się o niego jak cholera, dzwoniłem, wypatrywałem przez okno i wychodziłem na klatkę by sprawdzić czy wchodzi po schodach.
W końcu jednak o 2:00 w nocy przylazł, cały czerwony, zmarznięty i na pewno z gorączką. Gdy chciałem mu ją zmierzyć tak prowizorycznie przez dotknięcie ręki ten odepchnął mnie i zaczął krzyczeć bym go nie dotykał. A więc tu go bolało, był zazdrosny, dlatego wyszedł. Jednak nie ma o co być zazdrosny, on mi się podoba. Podoba mi się mój uczeń do jasnej cholery! Oczywiście nie powiem tego na głos.
- O nie gówniarzu, w takim stanie, nie masz prawa ze mną dyskutować.- złapałem go za koszulkę.
Akito zaczął się wyrywać i coś krzyczeć, że mam go nawet nie tknąć palcem.
- Zamknij się bo sąsiedzi wezwą policję.- warknąłem i podciąłem mu nogi, tak, że wylądował na ziemi i zamknął pysk.
Kucnąłem koło niego i wziąłem go na ręce by zanieść do łóżka. Chłopak przestał dyskutować bo chyba zdał sobie sprawę, że nie wygra. Jestem od niego silniejszy i więcej umiem (chodzi oczywiście o ninjutsu). Położyłem go na łóżku.
- Rozbieraj się i zmierz gorączkę.
Wyszedłem z sypialni i podreptałem do kuchni by zrobić mu herbatę. Gdy wróciłem z gorącym napojem do pokoju to chłopak leżał już rozebrany pod kołdrą.
- Ile?- podałem mu kubek.
- 38.- mruknął.
- Jesteś głupszy niż myślałem.- warknąłem.- Po jaką cholerę wylazłeś na ten mróz?! Wiesz, co? Mam to w dupie. Jeśli chcesz się wykończyć to nie będę ci przeszkadzał, ale weź jeszcze leki.- podałem mu trzy różne tabletki i dopilnowałem by je połknął.- Dobranoc.- wyszedłem z sypialni i zamknąłem za sobą drzwi.
Poszedłem do salonu i położyłem się na kanapie. Głupi szczyl... Jak chce się zachorować na śmierć to nie będę mu w tym przeszkadzał.
Przykryłem się kocem i zamknąłem oczy by zasnąć. Nie musiałem na to długo czekać bo byłem wykończony.

Od Akito: 16 Foch

Myślałem że mnie pocałuje, chociaż chciałem tego jednak on jedynie wydał polecenie. Dobrze że miałem gorączkę, bo przynajmniej nie widział jak mocno zrobiłem się czerwony. Położyłem się i zamknąłem oczy, starałem zasnąć, jednak jakoś nie potrafiłem. Jednak gdy bardziej się w niego wtuliłem, bardzo szybko zasnąłem. Był taki ciepły, jednak wiedziałem że to wszystko się skończy gdy tylko wyzdrowieje.
Obudziłem się wcześnie rano, czułem się lepiej. Wstałem z łóżka i wziąłem prysznic, ubrałem się ciepło bym mnie nie zawiało. Gdy wyszedłem z łazienki Hirato siedział w kuchni i pił kawę.
-Już się lepiej czujesz?- zapytał.
-Tak to dzięki tobie.- lekko się uśmiechnąłem. Zrobiłem sobie kaszkę mleczną z bananami, bardzo lubiłem ją jeść gdy byłem mały. Podałem jedną porcję pod nos chłopakowi a sam usiadłem na przeciwko niego i zacząłem jeść.
-Dziękuję, jednak powinieneś jeszcze leżeć.- mruknął, i zaczął jeść.
-Bez przesady, czuję się lepiej.- odpowiedziałem i sam zjadłem całe śniadanie, jak ja dawno się tak najadłem. Nie lubiłem być chory bo wtedy tracę apetyt, jest mi słabo i nie czuję smaku a to takie denerwujące. Resztę dnia spędziłem na kanapie owinięty kocem i czytając książkę Kinga. Dlaczego pod kocem? Bo Hirato zaczął na mnie krzyczeć, a ja dla świętego spokoju wolałem się go posłuchać. On naprawdę jest strasznie głośny, jednak to do niego pasuje i może dlatego go tak bardzo lubię.
-Co tak czytasz?- usiadł koło mnie.
-Kinga "Łowca snów"- mruknąłem i zamknąłem książkę. Spojrzałem na chłopaka, który badawczo się mi przyglądał.
-Co mam coś na twarzy?- zrobiłem się cały czerwony.
-Nie tylko się zamyśliłem.- poczochrał mnie po włosach. Ja jedynie wstałem by się czegoś napić, jednak wtedy zadzwonił ktoś do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedziałem i podszedłem do drzwi. Gdy je otworzyłem od razu dostrzegłem mojego nauczyciela od biologi. Pewnie przyszedł do Hirato...
Zamknąłem mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?- zapytał mężczyzna.
-Pomyłka.- jednak ten facet znów zaczął dzwonić, w końcu Hirato wściekły sam otworzył drzwi.
-Akito! Kurwa to mój przyjaciel.- od razu zaczął na mnie krzyczeć i wpuścił do środka jego. Zauważyłem że Sensei jest zakochany w Hirato, patrzy się na niego podczas przerw.
-Za głośno.- ubrałem się i wyszedłem. Byłem wściekły, i dodatkowo zazdrosny, pewnie będą się zabawiać.
-Wracaj do domu.- krzyknął za mną. Jednak go zlekceważyłem i wyszedłem na mróz, cholera i gdzie mam teraz pójść. W ostateczności przesiedziałem cały czas w kawiarni. Myślałem nad wszystkim intensywnie, niestety ale dość wcześnie zamknęli więc wybrałem się na długi spacer. Więc wróciłem jakoś o 2 w nocy, od razu na powitanie wyskoczył Hirato.
-Jesteś cały czerwony!- chciał mi sprawdzić temperaturę, jednak odepchnąłem go od siebie.
-Nie dotykaj mnie...- nie chciałem by dotykał najpierw innego mężczyznę a potem mnie...Chciałem być tym jedynym, jednak pewnie jest flirciarzem a mną się jedynie zabawia i ma niezły ubaw. Unikałem jego wzroku, rozebrałem się w wejść.

niedziela, 9 marca 2014

Od Hirato: 15. Gorąco.

Z tym dzieciakiem coś było nie tak, najpierw był zazdrosny, teraz tuli się do mnie jakbym był jego kochankiem... Nie to że mi się to nie podoba, wręcz przeciwnie chętnie bym go zaczął całować i obmacywać, ale z wiadomych powodów nie mogłem. Nie pomagał mi to, że było mi gorąco i czułem jego dotyk.
Za cholerę nie mogłem zasnąć, za to Akito chrapał w najlepsze. Sprawnie odwróciłem się do niego by spojrzeć na jego twarz. Miał wielkie rumieńce i po czole spływały mu małe kropelki potu. Dotknąłem dłonią jego czoła, był rozpalony i do tego się jeszcze do mnie tulił, nie diwie się, że było mi gorąco.
- Akito-kun, obudź się.- pogłaskałem go po policzku.
Chłopak otworzył lekko oczy i spojrzał na mnie swoimi ładniutkimi szklistymi oczkami.
- Hirato-san...- wychrypiał.- Gorąco... Pić...
- Zaraz ci przyniosę, tylko mnie puść.
Ale on wtulił się we mnie jeszcze bardziej.
- Nie idź...
- Zaraz przyjdę, obiecuję.
W końcu mnie puścił, podniosłem się i poszedłem do kuchni, cholera, sam też muszę się przebrać bo nie będę spał w ubraniu i tak jestem już cały spocony. Nalałem do szklanki wody i wróciłem z nią do sypialni. Chłopak siedział i miał zaspany wzrok. Podałem mu picie i od razy wyżłopał wszystko. Ja w tym czasie zdjąłem z siebie ciuchy i zostałem w samych bokserkach. Wiem jak to mogło wyglądać, ale tutaj jest istna pustynia, a dodatkowo z nim w łóżku... Dlaczego ja w ogóle z nim śpię?! A no tak... Bo on tego chce, a mi się to podoba.
Akito nie spuszczał ze mnie wzroku, coś mu sfiksowało przez tą gorączkę.
Dałem mu leki i położyłem na czole zimny, mokry ręcznik.
- Sensei... Gorąco...- położył się plackiem.
Uchyliłem okno, by wleciało tu trochę świeżego, nocnego powietrza. Stanąłem przy łóżku, po stronie gdzie leżał chłopak. Odkryłem go i pomogłem zdjąć mu koszulkę i spodnie. Dlaczego ja tego wcześniej nie zrobiłem? On ma takie ładne ciało... Takie delikatne i jakby niewinne. Dobra... Przestań myśleć w ten sposób!
Ponownie go przykryłem i poszedłem znów nalać mu wody, sam też się napiłem. Gdy wróciłem i szklanka została opróżniona dostałem jawny rozkaz, że mam stawić się w łóżku na kolejną dawkę tulenia. Jakoś byłem zbyt zmęczony na odmówienie i pościelenie sobie kanapy więc położyłem się znów obok niego. Chłopak przytulił się do mnie i oplótł nogami.
- Akito-kun, nie przesadzasz?
- Nie.- uśmiechnął się i wtulił twarz w moją klatę, czułem jak dociska zimny ręcznik (który miał na czole) do mojej skóry.
- Niech ci już będzie.- pogłaskałem go po główce i zamknąłem oczy.
Leżeliśmy tak jakiś czas, serce mi waliło jak oszalałe i było mi przyjemnie, ale w pewnym momencie Akito wciągnął powietrze i kichnął.
- Serio..?- jęknąłem.- Jak kurwa będę chory to będziesz spał w wannie.- mruknąłem.
- Przepraszam Hirato-san.- pociągnął nosem, przekręcił się na drugą stronę, wziął chusteczkę i znów znaleźliśmy się twarzą w twarz. Niebieskowłosy zaczął delikatnie wycierać moją klatkę piersiową, bo właśnie tam mi nakichał.
Patrzyłem na niego uważnie i gdy skończył złapałem jego podbródek i zmusiłem by patrzył mi w oczy. Miał ładne, duże, szkliste, szare oczka, a pod nimi wielkie rumieńce. Zbliżyłem twarz do jego, chciałem go pocałować, delikatnie musnąć wargami, by poczuć smak jego ust, ale powstrzymałem się.
- Idziemy spać.- szepnąłem.

Od Akito: 14 Przytulnie

-Możesz przynieść mi laptopa...- spojrzałem na niego, on tylko pokiwał potwierdzająco głową i wyszedł z sypialni. Ja jedynie wziąłem specjalnie przygotowaną czekoladę i trochę się napiłem, była całkiem dobra. Ciekawiło mnie dlaczego on tak długo poszukuje komputera, przecież leży na samym wierzchu. Ale cóż może ma problemy z wzrokiem.
Gdy wypiłem już całą czekoladę, on wszedł z moim laptopem. Uśmiechnąłem się lekko do niego i od razu go wziąłem.
-Dziękuję bardzo.- powiedziałem. Włączyłem od razu, plik gdzie mam zapisane wszystkie rozdziały książki, po chwili po pokoju rozległ się dźwięk klawiszy. Skupiłem się, zawsze gdy pisałem robiłem to całym sobą, nic nie mogło mnie wtedy rozproszyć wtedy byłem tylko ja i ona.
Chyba Hirato coś mówił, jednak nie słuchałem jego. W ostateczności zakończyło się na tym że napisałem 2 nowe rozdziały i odłożyłem komputer bo mnie oczy lekko bolały. Położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy, ładnie pachniało Hirato...
Jednak nagle poczułem jak jego dłoń dotyka mojego czoła, lekko otwarłem oczy. Był bardzo blisko mojej twarzy, aż czułem jego ciepły oddech.
-Hirato-sensei.- powiedziałem bardzo cicho i chwyciłem go za rękę, wciągając do łóżka.
-Co ty robisz?- krzyknął ja jedynie wciągnąłem go pod pierzynę i mocno się do niego przytuliłem.
-Ciszej...- powiedziałem, i zamknąłem oczy. Był taki ciepły, chyba naprawdę się w nim zakochałem. Moje serce szybko kołatało, a ja czułem przyjemne uczucie w brzuchu. Zawsze myślałem że interesują mnie tylko dziewczyny, lub nie umiem kochać. Moje związki wyglądały tragicznie, jednak teraz czuję że to coś więcej.
-Oszalałeś? Co się z tobą dzieje.- powiedział oburzony.
-Nie, zostań ze mną...jest dobrze.- szepnąłem i szybko zasnąłem. Specjalnie przytuliłem go mocno by mi nie uciekł podczas snu. Byłem dość zmęczony po pisaniu, a i też przez tą chorobę.
Jednak cieszę się że zachorowałem, bo mogę go przytulać do siebie. Ciekawe o czym on teraz myśli, i czy w ogóle mnie lubi?
To takie dziwne, przecież jestem facetem tak samo jak on...ale Hirato-sensei mi się podoba.

Od Hirato: 13. Gorąca czekolada

To chyba były jakieś żarty... Gdy spałem bo łeb mi pękał na tysiąc kawałków ten gówniarz odebrał mój telefon i nagadał Osamu coś przez co on myśli, że Akito to mój chłopak.
Chociaż muszę przyznać, że było mi naprawdę dobrze gdy Akito mnie przytulał, niby wiedziałem, że to tylko po to by było mu cieplej, ale strasznie mi się to podobało i chciałem więcej. Z trudem się powstrzymywałem by się do niego odwrócić, spojrzeć w oczy i leciutko go pocałować. KURWA!! O CZYM JA MYŚLĘ!?
- Czego niby nie rozumiem?!- warknąłem.
- Ciszej sensei...- mruknął spod kołdry.- Głowa mnie boli od twoich krzyków.
- Uh...! Ty...! Gnojek.- warknąłem.- Zmierz temperaturę, a ja idę zrobić coś ciepłego do picia.
Odwróciłem się i wyszedłem z sypialni, poszedłem szybko do kuchni i oparłem się o zimny blat. Dlaczego ja tak na niego dziwnie reaguje? Serce mi szybciej bije i robi mi się gorąco... Kurwa...
Dlaczego w ogóle on zrobił takie coś? Dlaczego odebrał ten telefon i coś powiedział? Może chciał zrobić mi jakiś żart? Studenci często je robią swoim nauczycielom, ale przecież to nie podobne do Akito. A jeśli to nie był kawał to co? Czyżby był zazdrosny? O mnie? Przecież podobno jestem mu obojętny, bo jestem zbyt krzykliwy i w ogóle... A poza tym jestem jego NAUCZYCIELEM! Chociaż... Jeśli wygram turniej ninjutsu otworzy się przede mną nowa kariera której pragnę. Odszedłbym z obecnej pracy i zatrudnił się u senseia (już dawno mi proponował posadę), potem jakbym zdobył kasę z wyższej pensji i turniejów założyłbym własne dojo.
Wziąłem do ręki swoją komórkę i wykręciłem numer Osamu, muszę mu wszystko wytłumaczyć, nie chce by jakoś się ode mnie oddalił, lubiłem go, był moim bardzo dobrym kolegą, a nawet przyjacielem.
- Moshi moshi?- mruknął.
- Konichiwa Osamu-san, masz czas pogadać.
- Pewnie, dla ciebie zawsze.
- Chciałem ci wytłumaczyć to co się stało jakiś czas temu, to nie był mój chłopak tylko mój kolega i zrobił sobie głupi żart.
- Rozumiem.- zaśmiał się.- Jak się czujesz, może przynieść ci jakieś leki, albo zrobić coś do jedzenia?
- Nie, dzięki jest dobrze, chciałem zrobić sobie tylko wolne.
- Ale nic nie jest?
- Wszystko jest okej, boli mnie tylko głowa, ale zaraz wezmę tabletkę. Dzięki za troskę.
- Mógłbym jutro do ciebie wpaść po pracy? Chciałbym ci coś powiedzieć.- powiedział trochę nieśmiało.
- Jasne, do jutra.- uśmiechnąłem się.
Rozłączyłem się i zabrałem do robienia dwóch gorących czekolad. Bądź co bądź Akito nadal jest chory i nadal moim obowiązkiem jest się nim opiekować. Ma szczęście, że wytłumaczyłem jakoś tą sytuację, bo miałby przesrane nie zważając nad tym czy mi się podoba czy nie.
Zastygłem i po moich plecach przeszedł zimny dreszcz.
- On mi się podoba...?- szepnąłem.- Dlaczego tak pomyślałem? Kurwa to mój uczeń... Ale już niedługo przecież chcę się zwolnić...
Zamyślony dokończyłem robienie czekolady i poszedłem z nią do sypialni. Jeden kubek dałem chłopakowi, z drugiego napiłem się łyka.
- Ile gorączki?- spytałem.
- 38,5 trochę spadło.- westchnął.
- I bardzo dobrze, zaraz przyjdę.- postawiłem kubek na szafce nocnej i poszedłem do łazienki.
Wziąłem biały, dość mały ręcznik i zmoczyłem go zimną wodą, potem wróciłem z nim do Akito i położyłem mu na czole.
- Zimne...- jęknął.
- To ci zbije gorączkę. Jeśli się od ciebie zarażę to nakopie ci do dupy.- zaśmiałem się i poczochrałem go po czuprynie, nie umiałem się na niego długo złościć, był słodziutki i do tego z tymi rumieńcami... W sumie to nie jest ode mnie jakoś bardzo młodszy...- Przynieść ci coś by ci nudno nie było?

piątek, 7 marca 2014

Od Akito: 12 Chyba się zakochałem

To było naprawdę dziwne, Hirato się mną zajmował jak moja mama. Nawet mnie to cieszyło, bo przynajmniej się mną interesuje. Jednak gdy wszedł do łóżka obok mnie, by było mi ciepło...Zrobiłem się lekko czerwony. Serce zaczęło walić mi jak szalone, aż mnie zaczęło boleć. Zamknąłem oczy i udawałem że zasnąłem, ale tak naprawdę przytuliłem się do Senseia i owinąłem go nogami by mi nie uciekł. Potem naprawdę zasnąłem, było mi tak przyjemnie.
Po paru godzinach obudziłem się, już się trochę lepiej czułem, jak widać Hirato z nudów też zapadł w sen. Powoli wstałem i skorzystałem z łazienki, starałem się być cicho by go nie obudzić. Pewnie by na mnie krzyczał, jak mogłem wyjść z łóżka i mam leżeć. Zjadłem coś szybko, i połknąłem lekarstwa. Temperatura chyba mi spadła bo nie byłem już tak osłabionym człowiekiem.
Wróciłem cicho do łóżka i położyłem się koło mężczyzny. Jednak nagle zadzwonił jego telefon, szybko odebrałem chociaż nie powinienem.
-Słucham?- mruknąłem bardzo cicho, by on mnie nie usłyszał.
-Hirato-san słyszałem że wziąłeś wolne, jesteś chory? Wpadnę do ciebie i zajmę się tobą.- powiedział, był to jakiś mężczyzna. Może to jego chłopak? Poczułem zazdrość.
-Ja się nim lepiej zajmę.- warknąłem i od razu się rozłączyłem. Wróciłem do łóżka i mocno do siebie przytuliłem chłopaka. Ja chyba się w nim zakochałem chce go przytulać a moje serce na jego widok bije szybciej. A sama myśl o tym że ma kogoś, wzbudza we mnie zazdrość i złość. Nigdy nie myślałem że zakocham się w facecie i to jeszcze moim nauczycielu. To takie dziwne uczucie, jednak nigdy mnie jakoś nie kręciły dziewczyny. Oczywiście z nimi spałem i byłem w jakimś tam związku ale to na dość krótki okres czasu. Zamknąłem oczy i zasnąłem.
Obudził mnie jakiś hałas, stał nade mną wściekły Hirato. Spojrzałem na niego, nieobecnym wzrokiem i ziewnąłem.
-Co się stało?- powiedziałem.
-Jak to co? Odebrałeś mój telefon...teraz on myśli że mam faceta.- powiedział oburzony.
-To twój kochanek?- nagle wokół mnie pojawiła się demoniczna aura.
-Racja masz prawo umawiać się z kim tylko chcesz.- prychnąłem niezadowolony. Widać że był wściekły, chciał już coś krzyknąć jednak przerwałem mu.
-Sensei nie tak głośno, nic jak zwykle nie rozumiesz...- przykryłem się pierzyną.

sobota, 1 marca 2014

Od Hirato: 11. Musi być cieplutko

Jak się okazało w domu nie było Akito. Lepiej dla mnie, umyłem sobie głowę, oczyściłem ranę i jakoś sobie zabandażowałem by nie spadło mi w nocy. Zakrwawiony szalik włożyłem do pralki i nastawiłem ją by się prała. Rano go wyjmę i zawieszę na kaloryferze.
Potem po wzięciu dosyć mocnych leków na ból głowy położyłem się spać.

Obudziłem się jakoś przed dziesiątą. Głowa mi trochę ciążyła, ale nie przejmowałem się tym jakoś, to pewnie niegroźna rana. Przeciągnąłem się porządnie i wygramoliłem się z łóżka. Zrezygnowałem z porannych ćwiczeń i poczłapałem do kuchni by zrobić sobie kawy i jakieś śniadanie. Widocznie Akito jeszcze spał, musiał wrócić późno, bo z tego co wiedziałem wstawał dosyć wcześnie rano.
Gdy woda się gotowała poszedłem do salonu gdzie on spał na kanapie. Obudzę go i zapytam co chce na śniadanie. Jednak gdy tylko ujrzałem jego twarz to od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. Miał wypieki i ciężko oddychał i co jakiś czas wstrząsały nim dreszcze. Dotknąłem delikatnie jego czoła by sprawdzić czy ma gorączkę, on był wręcz rozpalony.
- O nie, nie będziesz mi tu spał w takim stanie.- mruknąłem i wziąłem go na ręce.
Chłopak coś wymamrotał i przytulił się do mnie. To było słodkie i przyjemne, ale zaraz... Nie mogę tak myśleć, to mój uczeń...
Zaniosłem go do swojej sypialni, ułożyłem w łóżku i opatuliłem kołdrą. Że też musiał się wtedy obudzić.
- Gomene, ale co się stało?- wydukał patrząc na mnie.
- Jesteś chory, to się stało. Leż tu zaraz przyjdę.- odwróciłem się na pięcie i poszedłem do łazienki po apteczkę.
Wyjąłem z niej termometr, leki na ból głowy i witaminy. Z tym wszystkim wróciłem do Akito.
- Zmierz gorączkę, ja w tym czasie zrobię ci śniadanie i gorącą herbatę.
- Sensei... Nie trzeba...- mruknął biorąc termometr.
- Ucisz się i zmierz tą temperaturę.- powiedziałem wychodząc z pokoju.
Polazłem do kuchni i szybko zalałem herbatę wodą w która od jakiegoś czasu się już gotowała. Potem zrobiłem mu parę kanapek i wziąłem pod pachę kilka książek by nie było mu nudno. Polazłem z tym wszystkim do sypialni.
- Ile gorączki?- zapytałem na wejściu.
- 39...- jęknął.- Hirato-san co ze szkołą? Pracą?
Chłopak wydawał się być załamany, rozumiałem go trochę, gdy się uczyłem też nie lubiłem mieć zaległości.
Położyłem talerz i kubek na szafce nocnej (książki też) i usiadłem na łóżku.
- Nic, musisz być w domu co najmniej tydzień, wezmę na ten czas wolne by się tobą zająć. Nie możesz siedzieć sam w domu w takim stanie.
- Co?- zdziwił się.- Ne, Hirato-san nie pozwalam ci!
- A co ty możesz?- zaśmiałem się.- Już dawno nie miałem wolnego, trochę odpocznę, a poza tym wczoraj miałem mały wypadek trochę mnie głowa boli.
- Co się stało?
- Nic takiego, musiałem uciszyć paru gości. No..- pogłaskałem go po głowie delikatnie.- Zjedz śniadanie, ja muszę zadzwonić gdzieś.
Podniosłem się i wyszedłem z pokoju ignorując gadanie chłopaka. Polazłem do przedpokoju i wyjąłem z kieszeni kurtki swoją komórkę i numer telefonu od tej dziewczyny. Kazała do siebie zadzwonić i jeśli zrobię to teraz to potem będę miał to z głowy.
Wykręciłem numer i czekałem cierpliwie aż on odbierze.
- Moshi moshi?
- Ohayo, jestem tym facetem który uratował ci wczoraj tyłek.
- Ooo~! To ty~! Jak się czujesz? Jak głowa? Byłeś u lekarza? Tak w ogóle jestem Yoko.
- Ja jestem Hirato i nic mi nie jest, to niegroźna rana.
- Krwawi ci jeszcze?
- Nie, już dawno nie.- zaśmiałem się.- Tobie nic nie jest?
- Wszystko dobrze, muszę kończyć Hirato-san, zadzwonię jeszcze do ciebie.
- Sayonara.- uśmiechnąłem się i rozłączyłem.- No, to już jest załatwione, teraz szalik.
Podreptałem do łazienki i wyjąłem z pralki swój szalik, krew się chyba całkowicie sprała, to dobrze. Poszedłem z nim do sypialni i powiesiłem na kaloryferze, potem spojrzałem na Akito który kończył kanapki.
- Jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli...- westchnął.- I zimno mi.
Podszedłem do szafki nocnej i wyjąłem z listka jedną tabletkę przeciwbólową. Podałem ją chłopakowi, a on szybko ją połknął.
- Na to, że ci zimno mam inny sposób. Posuń się.
Akito chyba nie wiedział o co mi chodzi, ale posłusznie się posunął. Jeśli ma mu być się zrobić ciepło i to w dość szybkim czasie to ten sposób będzie najlepszy. Wlazłem do łóżka pod kołdrę.


czwartek, 27 lutego 2014

Od Akito: 10. Jestem chory~!

On sobie wyszedł, ja jedynie odprowadziłem go wzrokiem do drzwi, gdy wreszcie opuścił mieszkanie zabrałem się czytanie książki. Musiałem być punktualnie w pracy, nie mam zamiaru podpadać szefowi. Jednak przypomniało mi się że pracuje ze mną ten nachalny Kotaro, i na dodatek jestem z nim umówiony na piwo. Cholera, nie mam ochoty może wymyślę jakąś wymówkę na zawołanie? Dobry pomysł, wygląda na osobę dość nawiną więc łatwo połknie haczyk.
Poczytałem sobie jeszcze chwilę, jednak nadeszła godzina szykowania się do pracy. Ubrałem się w koszulę i czarne dżinsy, muszę jakoś przecież wyglądać...
Przy wyjściu założyłem ciepłą kurtkę i buty, może gdy będę miał chwilę wolnego znajdę jakieś ciche miejsce do obserwacji gwiazd, przecież niedługo ma być deszcz meteorytów który zdarza się raz na trzy stulecia. Drugiej szansy nie będę miał, by zobaczyć coś takiego wspaniałego.
Wyszedłem z mieszkania, i od razu najkrótszą drogą ruszyłem do pracy, pewnie będzie dzisiaj nawał pracy. W weekendy zawsze jest najwięcej klientów, i przez to jest straszliwy hałas, będę musiał jakoś to przetrwać. Gdy zjawiłem się w środku od razu zamieniłem się z dziewczyną i zabrałem się do roboty. O dziwo dzisiaj mnie ten facet nie zaczepiał, pewnie przez to że co chwila ktoś mnie prosił o zamówienie. Dawałem z siebie wszystko, knajpka jest zamykana zazwyczaj o 22-23 jednak przez taki duży ruch zostałem dłużej.
Byłem cały spocony, jednak szybko wyszedłem na ten mróz. Mam nadzieję że nie będę chory, mam przecież studia i pracę nie mogę sobie na to pozwolić.
W mieszkaniu było ciemno, jednak widziałem rzeczy mężczyzny jak widać wrócił gdy byłem w pracy. Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Spałem na kanapie u niego, nie było aż tak źle przykryłem się kocem i zamknąłem oczy.
Nie wiem co mi się śniło, nie pamiętam. Obudziłem się dość wcześnie rano, głowa mi pękała i czułem jak robi mi się nagle zimno. Wstałem i zrobiłem sobie kawę, bardzo mocną kawę.
Nie chciałem obudzić Hirato, pewnie by zrobił mi awanturę, jest takim głośnym człowiekiem. Irytujące, powinien zacząć się zachowywać jak typowy dorosły i odpowiedzialny mężczyzna.
Właśnie ciekawe czy ma jakąś dziewczynę, jaka ona jest? Pewnie ładna i szalona tak samo jak on, może kiedyś przyjdzie do niego i ją zobaczę. Ja miałem jakieś tam dziewczyny, ale nie mam zamiaru wchodzić w nowe wiązki. Przecież przez jedną z moich byłych musiałem się przeprowadzić do innego miasta.
Aż taki jestem wspaniały? Jednak nie gdy z nimi zrywałem każda z nich rzucała mi tekst "Jesteś okrutny, czy ty w ogóle masz jakieś uczucia" lub coś w tym stylu...
Nie warto zawracać sobie nimi głowę, teraz muszę się skupić na nauce i pracy. Potem sobie ułożę życie i może się rozejrzę za kimś, w ostateczności zostanę sam z kotem lub psem.
-Zimno tutaj...- nagle po plecach przebiegł mi dreszcz. Usiadłem na kanapie i okryłem kocem. Wszystkie okna były zamknięte, a może jakiś przeciąg? Westchnąłem ciężko i spojrzałem w stronę sypialni Hirato. Ciekawe jak wygląda kiedy śpi, może chrapie? Jest bardzo przystojny, widzę jak uczennice się za nim oglądają ale ni tylko one...
Nagle przypomniał mi się nauczyciel od biologi, jak spogląda z ukrycia na Hirato...Zaraz on się w nim zakochał, ale ciekawe czy to odwzajemniona miłość? Pewnie ciężko jest gejom, ale ja się na tym nie znam.
Dlaczego w ogóle o tym myślę, muszę się skupić na nauce a nie na sprawach nauczyciela.
Własnie dodatkowo mam jeszcze do pisania książkę i muszę znaleźć jakieś miejsce do obserwacji gwiazd, no i obiecane piwo z Kotaro.
-On jest jeszcze denerwujący niż Sensei...- mruknęłam i spojrzałem w sufit, może powinienem obudzić faceta. Ale nie bo znów będzie głośno, a ja potrzebuję ciszy...
Nagle poczułem jak robi mi się słabo, położyłem się i zasnąłem.
Śnił mi się Hirato, jak mnie głaszcze po głowie i coś mówi, ale zaraz on się do mnie przybliża. Co się dzieje? Nagle obudziłem się w jego sypialni, spojrzał na mnie oszołomiony i odwrócił głowę.
-Gomene, ale co się stało?- wydukałem, czułem jak wszystko mnie boli. Cholera, pewnie jestem chory ale co z nauką i pracą, byłem nie rozsądny. Westchnąłem ciężko, łóżko ładnie pachniało takim delikatnym zapachem Senseia.

wtorek, 25 lutego 2014

Od Hirato: 9. Bitka

Gdy chłopak wyszedł to wręcz nie mogłem się powstrzymać od tego by zajrzeć do jego laptopa i przeczytać chociaż jeden rozdział jego powieści. Książki zawsze mnie do siebie przyciągały, a do tego ta była pisana przez mojego ucznia...
Odłożyłem kubek z gorącą kawą, którą właśnie sobie zrobiłem i włączyłem jego laptopa. Potem otworzyłem plik z jego dziełem i zacząłem czytać.
Powiem szczerze, że bardzo mi się spodobało jego dzieło, było wciągające, bohaterowie byli ciekawi i umiał chłopak nieźle tworzyć zdania. Jednak jedna postać, szef jakiejś mafii przykuła moją uwagę. Była facetem, miała białe włosy i złote oczy...
- O kurwa...- mruknąłem.- To przecież ja...
Tak mnie to wszystko zszokowało, że wyłączyłem komputer i zostawiając kawę poszedłem do salonu.
Dlaczego umieścił mnie w tej książce? I do tego połączył mnie z jakimś detektywem... Nie byłem jakąś postacią która miała odpychać czy coś, ale wręcz odwrotnie, mieli skupić się na mnie i na tym detektywie.
Potem do domu wrócił Akito, na początku był spokojny, tak jak ja, ale potem zaczął panikować i pytał się co mi jest.
- Mówiłem ci, żebyś mi mówił po imieniu.- westchnąłem.- Nic mi nie jest, po prostu zamyśliłem się.
Na pewno nie miałem zamiaru się przyznać, że czytałem jego dzieło.
- Ale dlaczego się tak na mnie patrzyłeś?
- A już się patrzyć nie mogę?- podniosłem się.- Wychodzę, nie rób żadnej imprezy ani nic.
- Nie zrobię.- spojrzał na mnie głupio.- Za dużo hałasu...
Zaśmiałem się na to stwierdzenie i zacząłem zakładać buty, a potem kurtkę. To było trochę zadziwiające, że Akito nie był typowym studentem. Nie chodził na imprezy, nie wciągał narkotyków, a nawet nie pił, siedział tylko z nosem w książkach. Ja w jego wieku byłem raczej bardziej porywczy i narwany.
Pożegnałem się z nim i wyszedłem na mróz. Że też muszę trenować gdy jest zima, przecież można się w takich warunkach bardzo łatwo przeziębić... Ja zawszę trenuję zawzięcie, przez co jestem cały potem spocony (ale oczywiście najlepszy) i gdy wychodzę na zimno jestem narażony na urlop chorobowy i rosołek z proszku...
Dolazłem do dojo, od razu poszedłem się naszykować. Przebrałem się w kimono i uzbroiłem w butelkę wody.
Ninjutsu trenowałem od 12 lat i szło mi to bardzo dobrze. Byłem już na wielu turniejach (z których najczęściej przywoziłem złoto) i często też trenowałem nastolatków. Zebrało się przy tym parę groszy i przy okazji rozluźniało to umysł.
Jednak na tym treningu nie mogłem się skupić, przygotowywałem się do turnieju, a myślami zamiast być na macie byłem w książce Akito. Mój sensei znów powalił mnie na ziemię i nachylił się nade mną.
- Coś w chmurach bujasz Hirato-kun...
- Gomene sensei, ale dzisiaj źle się czuję.
- Rozumiem, ale musisz wygrać te zawody, od tego zależy twoja kariera.
- No wiem... Jeszcze raz gomene, następnym razem będzie lepiej.
- Też tak uważam.- uśmiechnął się do mnie i pomógł mi wstać.- Wracaj do domu i odpocznij.
- Arigato sensei i sayonara.
- Sayonara.
Polazłem pod prysznice. Umyłem się dokładnie i ubrałem w ciuchy. Potem założyłem na siebie kurtkę i wyszedłem z dojo. Niedługo będę musiał zwiększyć liczbę treningów i ich intensywność. Jeśli uda mi się zdobyć złoty medal na zawodach wtedy będę mógł zajmować się zawodowo tym sportem. To przyniosłoby mi więcej dochodów i frajdy niż praca nauczyciela.
Do domu wracałem okrężną drogą bo chciałem przewietrzyć umysł, było już ciemno (w końcu jest zima -,-) i chłodniej niż przedtem, albo mi się wydawało. W pewnym momencie usłyszałem krzyk kobiety dochodzący z jakiegoś ciemnego zaułka. Nie myślałem zbyt długo, zerwałem się i pełen gotowości pobiegłem w tamtym kierunku. Jak się okazało pięciu facetów otoczyło bezbronną brunetkę prawdopodobnie z zamiarem zgwałcenia i okradzenia jej.
- Ej!- krzyknąłem, a oni wszyscy spojrzeli się na mnie.- Zostawcie ją!
- Bohater się znalazł?- zaśmiał się jeden.- Tobą też się możemy zająć.
Mogło się wydawać, że komunikują się poprzez czytanie w swoich pustych łbach bo od razu ruszyło w moją stronę dwóch gości. Nie sprawiło mi większej trudności powalenie ich, oddawali ciosy na oślep i tylko po to by kogoś uderzyć.
Gdy tamta trójka  leżała na ziemi, ja ruszyłem w stronę dwóch ostatnich napastników. Ten co odpowiedział na moje krzyki widocznie był ich szefem bo coś potrafił. Trenował chyba karate, więc musiałem umiejętnie przewidywać jego ruchy. Zapomniałem niestety o tym drugim gościu (ta kobieta coś krzyczała do mnie o nim jednak nie słuchałem jej) i o tym, że będzie grał nieczysto, albowiem przywalił mi w głowę jakąś deską czy kijem.
Wkurwiło mnie to niemiłosiernie dwoma ciosami znokautowałem szefuńcia i potem zająłem się ostatnim, oczywiście on padł najszybciej.
- O boże... Dziękuję ci!- krzyknęła załzawiona kobieta i przytuliła się do mnie.
- Nie ma za co.- uśmiechnąłem się.- Ale lepiej nie chodź sama po nocach.
- Nic ci się nie stało?
Dotknąłem ręką miejsca na głowie które zaczęło mnie boleć, potem spojrzałem na swoją dłoń która był we krwi.
- To nic.- spojrzałem brunetce w oczy.- Poradzę sobie, idź do domu i odetchnij.
- Zadzwonię po karetkę!- zaczęła nerwowo grzebać w torebce.
- Nie, nie trzeba, nic się nie stanie. Idź do domu bo też oberwiesz.- uśmiechnąłem się.
- Na pewno?
- Tak, idź.
- D-dobrze, ale masz do mnie jutro zadzwonić i powiedzieć czy nic ci nie jest.- zapisała mi swój numer na kartce wyrwanej z notesika.- Dobrze?
- Obiecuję.- wziąłem kartkę i patrzyłem jak kobieta się oddala.
Gdy zniknęła mi z oczu, zdjąłem sobie szalik z szyi i przyłożyłem do rany na głowie by zatamować krwawienie. że też ja się zawsze muszę wpakować w jakąś bitkę. Ale nie wyszedłem z tego cało więc powinienem więcej trenować, bona zawodach sobie nie poradzę...
Z bolącą głową i szalikiem do niej przytkniętym podreptałem do domu. Gdy do niego dotarłem było już po 23:00. Trochę mi się zeszło... Zwykle w domu byłem po 21:00... To wszystko przez tą okrężną drogę i moje spowolnione ruchy.
Wszedłem dość cicho do mieszkania, bo Akito przecież pewnie już spał.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Od Akito: 8. Sensei bohaterem mojej książki

Hirato trochę dziwnie się zachowywał, ale co ja mogę wiedzieć. Usiadłem na fotelu i głęboko westchnąłem.
-Pójdę do pracy, ale zmianę mam dopiero na 16 do 23, niestety ale w weekendy tak jest a szczególnie w soboty. Przed pracą jak zwykle poczytam i coś napiszę.- on spojrzał na mnie zaciekawiony.
-Piszesz coś?- zapytał.
-Tak, ale ci nie pokarzę, nie jest skończona.- wstałem i zrobiłem sobie kawę.
-Nie chce by ktoś wiedział że u ciebie mieszkam...- mruknąłem.
-Wiem, ale masz jakiś inny powód?- wziął szkicownik i schował do szuflady. Chwilę się zastanowiłem.
-Nie chce wyjść na hipokrytę.- odpowiedziałem i wziąłem łyk kawy.
-Że co?- podniósł ton.
-Ciszej, nie można tak krzyczeć, mówiłem tylko "Jaki on jest denerwujący, nienawidzę takich ludzi. Niech zmienią nam nauczyciela." Jakoś tak, a może mówiłem "Niech idzie do diabli".- zamyśliłam się, mężczyzna coś do mnie krzyczał. Jednak ja rozmyślałem o wielu sprawach, muszę zadzwonić do mamy. Albo lepiej nie, bo będzie kazała mi wracać do dom. A ja nie chce, nawet mi się tutaj spodobało. Wziąłem swojego laptopa i usiadłam w kuchni przy kawie. Muszę napisać kolejny rozdział powieści kryminalnej ostatnio myślałem czy nie dodać tutaj wątku romantycznego, ale do tego bym musiał stworzyć nową postać. Zacząłem rozdział od tego że detektyw spotyka nową postać jest to mężczyzna o białych włosach i złotych oczach, opisałem szczegółowo wygląd. Dobry pomysł romans pomiędzy detektywem a szefem mafii, może się nadać. Gdy napisałem parę stron, spojrzałem na Hirato . Nie wierzę, stworzyłem go jako moją nową postać, taki sam wygląd i identyczne charaktery. On nie może tego przeczytać~! Zapisałem dokument i zamknąłem komputer.
-Wara mi od komputera, uszanuj czyjąś prywatność, idę do sklepu.- powiedziałem. Ubrałem ciepłą kurtkę i buty, na dworze było mroźno i prószył delikatnie śnieg. Ludzie chrząkali się po mieście, a tu na zakupy a tu do pracy. Wszedłem do całodobowego miałem ochotę zjeść coś słodkiego.
-Akito-kun~! To ja Kotaro, pracujemy razem.- od razu pobiegł do mnie młody chłopak, był starszy ode mnie. Też głośny, jednak w jego wykonaniu nie było to takie denerwujące.
-Witaj Kotaro-san.- powiedziałem i od razu poszedłem do alejki z słodkościami.
-Mieszkasz niedaleko? Bo wiesz ja wynajmuje tutaj mieszkanie, może kiedyś do mnie wpadniesz?- zaczął mnie zadręczać pytaniami.
-Mieszkam mu znajomych mojej mamy, nie mam teraz czasu nauka i praca.- wziąłem czekoladę, landrynki, pianki, żelki, ptasie mleczko, batoniki i ciastka.
-Lubisz słodycze Akito-kun, no racja przecież jesteś taki słodki.- jeszcze do tego mnie podrywa.
-A ty jesteś stary i brzydki.- mruknąłem i starałem się go lekceważyć.
-Dlaczego jesteś dla mnie taki niedobry? Ja się staram!- powiedział oburzony.
-Dobra, dobra ale nie rób tego w sklepie. Jak chcesz możemy się umówić na piwo.- zacząłem iść w stronę kasy.
-Randka? Super, więc jutro o 20 przed tym sklepem.- powiedział uradowany. Wtedy doszło do mnie że jest gejem, a ja zostałem jego obiektem westchnień, albo jest to typ który już tak ma i jest za bardzo przyjacielski. Zapłaciłem za zakupy i wyszedłem z sklepu. On od razu ruszył za mną.
-Więc może być?- zapytał.
-Tak, jednak to nie jest randka, czemu idziesz za mną? To podchodzi już pod prześladowanie.- już mnie zaczął denerwować.
-Odprowadzę cię, dzisiaj masz zmianę co ne? Wiem że tak, spoglądałem na twój grafik. Więc będziemy pracować do tej samej godziny.- natręt jeden, szybko się od niego nie uwolnię. Przyspieszyłem tępo, chciałem już być w domu.
-Tutaj mieszkam, do zboczenia.- wskazałem na blok mieszkalny. On mi pokiwał i poszedł, Nareszcie sam, mam nadzieję że Hirato nie ma w środku. Chce mieć spokój i ciszę. Gdy znalazłem się w mieszkaniu, Sensei dość cicho siedział w salonie. Ja rozpakowałem zakupy i wziąłem tabliczkę czekolady. Usiadłem koło niego.
-Coś się stało Hitaro?- pierwszy raz wypowiedziałem jego imię, aż serce mi podskoczyło. On jedynak badawczo mi się przyglądał, zrobiłem się cały czerwony gdy jego złote oczy przeszywały mnie całego. To było dość dziwne uczucie. Schowałem oczy we włosach.
-Sensei co się stało?- wymamrotałem, a serce waliło mi jak szalone.

niedziela, 23 lutego 2014

Od Hirato: 7. Szkicowanie

Po tym, jak Akito poszedł zostawiając mnie samego z parującą kawą i niedojedzonym ciastem to mój mózg przełączył się na wyższe obroty. Rozmyślałem nad tym, czy dobrze zrobiłem dając chłopakowi mój adres. Żaden uczeń nie wiedział gdzie mieszkam, bo nie chciałem by te bachory nawiedzały mnie we własnym mieszkaniu. Ale wtedy coś mnie tknęło i po prostu dałem mu tą wizytówkę, z niego był porządny dzieciak i sądzę, że jednak dobrze zrobiłem.
Gdy się "ocknąłem" z transu to na dworze robiło się już ciemnawo, a na moim talerzyku nie było już ciasta. Podniosłem się, wziąłem swoją torbę i wyszedłem z kawiarenki zostawiając jeszcze pieniądze na stoliku. Miałem wielka ochotę znaleźć się już w domu, następnego dnia miał być już weekend, a ja miałem ochotę pooglądać anime do północy, albo chociaż poczytać.
W pewnym momencie jednak coś twardego, mokrego i zimnego uderzyło mnie w głowę, a kawałki tego czegoś wpadły mi za kołnierzyk.
- Kurwa!!- wydarłem się.- Co za debil ma takie pomysły?!- odwróciłem się i ujrzałem uśmiechniętego Osamu.- Baka yaro!
- Oi Hirato-san nie przesadzaj, to tylko śnieg.- zaśmiał się.
- Tylko śnieg?!- warknąłem i zacząłem lepić kulkę z białego puchu.- Ja ci pokażę śnieg!
- No nie przesadzaj Hirato-san.- zaczął się wycofywać.
- Stój mówię!- rzuciłem się na niego.
Osamu runął na zaspę pod moim ciężarem, ja zacząłem mu wcierać śnieżkę w twarz. Oboje śmieliśmy się jak nie wiem. Z boku to musiało komicznie wyglądać, dwóch nauczycieli tarzających się w śniegu jak jacyś nastolatkowie.
- Hiraaato-saaan już! Policzki mnie bolą!
- Przeproś!
- Gomene! Gomene!
- No.- zaprzestałem ataku i podniosłem się.- Idziemy do mnie na herbatę, bo nie mam ochoty na sake.- pomogłem mu wstać.
- Mi pasuje, w sumie to też nie chcę się nawalić.- zaśmiał się.
Razem poszliśmy do mojego mieszkania. Jego mokra kurtka trafiła na kaloryfer, a czajnik na gaz by posłusznie zagrzał wodę. Żałowałem trochę, że nie mogę spędzić tego czasu w samotności, no ale nie mówiłem tego głośno bo byłem dobrze wychowany.
Pośmialiśmy się trochę z Osamu, pogadaliśmy i on wyszedł jakoś o 22:00.
Byłem wręcz wypompowany, nie chciało mi się nic oprócz spania, więc od razu przebrałem się i runąłem na łóżko w swojej sypialni zasypiając. W nocy jak się okazało był u mnie Akito, jakoś nie mogłem skojarzyć co się w ogóle działo. Zawsze gdy jestem śpiący to nie kontaktuję ze światem. Dlatego też tak się rano zdziwiłem widząc porządek, śniadanie na stole i jego w samym ręczniku. Dziękował mi za coś ale nie mogłem skojarzyć o co chodzi, musiałem się więc podpytać.
- Możesz mi przypomnieć co tu robisz?- usiadłem na blacie w kuchni.
- Sensei nie pamięta? Zalało mi się mieszkanie w nocy i przyszedłem do pana bo nie miałem do kogo innego.
- A dziwisz się, że nie pamiętam? Ledwo ze światem kontaktowałem...
- To skoro sensei nie pamięta to ja pójdę.- mruknął smutno i chciał iść do salonu.
- Nie!- zatrzymałem go.- Możesz tu zostać, nie powiedziałem, że masz się wynieść, po prostu chciałem byś mi przypomniał. Ale jest parę warunków.
- Jakich?- jego oczy aż zaświeciły.
- Załóż jakieś spodnie i nie rób porządku w moich książkach, tam ma być bałagan. A co do spodni... Mi tam wisi jak ty chodzisz ubrany, ale wolę nie być pozwany o molestowanie ucznia.
- Nie będzie sensei.- zaczerwienił się.- I jeszcze raz dziękuję.
- Spoko.
Chłopak poleciał do łazienki, a ja powędrowałem się ubrać do swojej sypialni, dzisiaj będę szedł na trening do dojo, ale to później... Teraz mam jeszcze sporo czasu na lenistwo.
Ubrany polazłem do salonu i wziąłem sobie szkicownik by zacząć rysować. Lubiłem to robić, nie sprawiało mi takiej radości jak czytanie, ale na pewno odprężało.
Myślałem trochę nad tą sytuacją która zaistniała. Mam u siebie w domu studenta, dorosłego chłopaka który jest całkiem łady. Chociaż trochę mizerny... W łóżku jest pewnie nieśmiały... Zaraz.... O czym ja kurwa myślę?!
Wtedy do pokoju wszedł obiekt mych rozmyślań, a ja spojrzałem na to co naszkicowałem.
O zgrozo... Naszkicowałem jego! Tak nie miało być! Miałem rysować postacie do mangi którą wymyśliłem, a nie Akito! Wyrwałem szybko kartkę i zgniotłem ją.
- Stało się coś sensei?
- W domu mów mi po imieniu.- mruknąłem.- I nic się nie stało.- spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się lekko.- Co zamierzasz dzisiaj robić młody?

sobota, 22 lutego 2014

Od Akito: 6 Kawiarnia

Spało mi się nawet dobrze, tylko oczywiście ktoś mnie obudził, nie mogła to być śliczna i nieśmiała dziewczyna tylko Sensei. Pomogłem mu znaleźć książkę, nawet tego nie potrafił zrobić porządnie. Naprawdę jest dość roztargniony.
-Mogę, nie mam dzisiaj nic ciekawego do roboty.- odpowiedziałem. Rozciągnąłem się i ziewnąłem jak lew, potem od razu wziąłem książkę i podszedłem do bibliotekarki poinformować że zabieram ją do domu, tak samo zrobił Sensei. Schowałem książkę do torby i powoli wyszedłem z sali, oczywiście jakoś nie zwracałem uwagi na Hirato, który szedł za mną w ciszy, nawet dziwnie że osoba taka jak ona potrafi milczeć.
-Może wstąpimy do kawiarni? Mam ochotę na coś słodkiego.- zaproponowałem.
-Jasne, a znasz jakieś ciekawe miejsce?- zapytał.
-Tak niedaleko mojego mieszkania, jest miła i cicha kawiarnia.- wyszliśmy z szkoły. Szliśmy tylko chwilę, miałem szczęście wynająć te mieszkanie za dobrą cenę i dodatkowo blisko uczelni. Po chwili doszliśmy do zacisznej kawiarni, puściłem Senseia pierwszego. Przecież starsi mają pierwszeństwo. Usiedliśmy w jakimś kącie by nie za bardzo rzucać się w oczy. Podeszła do nas kelnerka.
-Co sobie Panowie życzą?- zapytała z uśmiechem.
-Ja poproszę kawę i do tego ciasto tiramisu.- powiedziałem uprzejmie.
-Ja to samo.- mruknął Sensei. Pokiwała głową i ruszyła do kuchni. Ja jedynie wygodnie się rozsiadłem i ściąłem kurtkę.
-O czym chcesz ze mną porozmawiać? Podobno jestem ciekawym uczniem.- uśmiechnąłem się.
-Cóż jesteś nowym uczniem, dlaczego się przeprowadziłeś i zmieniłeś uczelnię?- zapytał. Kelnerka podała nam zamówienie a ja się chwilę zastanowiłem.
-Zakochała się we mnie dziewczyna, jednak gdy ją odrzuciłem zaczęła mnie śledzić, nachodzić, straszyć i miałem już powoli dość. Jedynym minusem tej sytuacji jest fakt że tutaj jest tak głośno...- napiłem się kawy.
-Aż tak, nie możliwe.- zaśmiał się.
-To dość kłopotliwe, nie lubię takich ludzi i tyle.- zacząłem jeść ciasto.
-A co z szkołą i przyjaciółmi?
-Nie mam ich, a szkoła to żaden kłopot bardzo dobrze się uczę i do tego dużo czytam. Zawsze byłem wzorowym uczniem.- skończyłem jeść i zabrałem się za kawę.
-Zauważyłem jako jeden tak perfekcyjnie i dokładnie odpowiadasz na moje pytania. używasz zdań złożonych i bardzo bogate masz słownictwo.- mruknąłem niezadowolony i wypił kawę.
-Nie to co ta banda debili, zdania pojedyncze! Dlaczego wybrali ten kierunek studiów to ja nie wiem.- zamyślił się.
-Nie wiem, ja poważnie do tego podchodzę.- położyłem na stoliku pieniądze. Spojrzałem na zegarek.
-Pewnie Sensei ma dużo do roboty nie będę przeszkadzał.- wstałem i się ubrałem.
-Masz mój adres, mówiłeś że nie masz nikogo a twoja rodzina mieszka dość daleko. Jak będziesz potrzebował pomocy śmiało przyjdź.- podał mi wizytówkę.
-Dobrze, do widzenia Sensei.- wyszedłem i od razu wróciłem do domu. W mieszkaniu od razu rzuciłem się na łóżko, jednak w nocy obudził mnie hałas. Otworzyłem oczy, całe mieszkanie było zalane. Od razu sąsiad do mnie wpadł i pomógł mi z rzeczami, a szczególnie z książkami. Okazało się że rury są do wymiany i nie mam gdzie mieszkać. Z wszystkim poszedłem do mieszkania Sensei. Dobrze że jutro jest weekend i nie mam żadnych zajęć, gdy zapukałem mocno do drzwi. Otworzył mi zaspany nauczyciel.
-Mieszkanie mi zalało i nie mam gdzie się zatrzymać.- powiedziałem on gestem reki zaprosił mnie do siebie.
-Rozgość się...- i wrócił do spylani, był bardzo dobrze zbudowany. Odłożyłem swoje rzeczy i położyłem się na sofie. Rano wstałem dość wcześnie, posprzątałem i zrobiłem śniadanie, strasznym był tutaj bałagan. Nagle do salonu w paradował Hirato...
-Dziękujże że mogę u ciebie zamieszkać, śniadanie jest na stole.- powiedziałem wdzięcznie, on cały sztywny usiadł przy stole i milczał. Byłem mu naprawdę za wszystko wdzięczny.
-Dołożę się do rachunków i będę gotował.- dodałem i wziąłem jedną z książek. On nadal milczał, coś musiało się stać bo zawsze jest hałaśliwy jak stado małp.
-Skorzystam z łazienki.- położyłem książkę na stoliku, i wszedłem do jego łazienki była dość duża. Wziąłem prysznic, i myślałem nad tym co zrobić dalej. Przecież nie mogę u niego długo mieszkać przecież ma życie prywatne i nauczyciel z studentem...Owinąłem się ręcznikiem i wyszedłem zrobić sobie kawę. Jednak gdy mężczyzna mnie zobaczył zrobił się cały czerwony.

piątek, 21 lutego 2014

Od Hirato: 5. Bajki Krasickiego

Że też ten bachor ma czelność mi mówić takie rzeczy. Nazwał mnie sierotą, sam jest sierotą...
- I to sierotą do kwadratu!- wrzasnąłem na cały ryj w pustym zapleczu mojej klasy.- Po co ja się w ogóle tym przejmuję?- westchnąłem i zacząłem zakładać na siebie swoją kurtkę. Dzisiaj nie muszę siedzieć do późna i nie muszę sprawdzać żadnych pieprzonych sprawdzianów. Ta praca byłaby idealna gdyby nie ci gówniarze.
Owinąłem szyję szalikiem, wziąłem swoją torbę i wyszedłem z zaplecza zamykając go, potem wyszedłem z klasy i też ją zamknąłem. Muszę jeszcze tylko wejść do szkolnej biblioteki po zbiór bajek Ignacego Krasickiego, bo trzy z moich jutrzejszych lekcji mają być właśnie o jego utworach.
Ruszyłem przez korytarz, jeszcze nie całkiem pusty, bo dzisiaj w miarę wcześnie kończyłem, a niektóre klasy miały jeszcze zajęcia. Idąc tak zastanawiałem się, co dzisiaj zjeść na obiad. Może zrobię sobie spaghetti tak dla odmiany?
- Oi Hirato-san.- zostałem zaczepiony przez Osamu.- Kończysz już zajęcia, nie?
- Ta, nareszcie.- zaśmiałem się krótko.- Ile ci lekcji zostało?
- Ja mam jeszcze jedną i spadam stąd. Powiedz mi to co dzisiaj z tym sake?
- Spoko, możemy iść, umówmy się o dwudziestej przy parku.
- To do dwudziestej.- uśmiechnął się do mnie i poszedł prawdopodobnie do swojej klasy.
Fajny był z niego gość i był podobno dobrym nauczycielem. Nie wiem, ja tam się nie znam, nie byłem na jego lekcji, ale z tego co wiem to jest ciekawie.
Ja w szkole mam miano najsurowszego, ale też najśmieszniejszego. Dzieciaki jakoś nigdy bardzo nie narzekały na moją zgorzkniałość i nie miały do mnie żadnych uwag czy zastrzeżeń. No, prócz Akito.
Ruszyłem znów do biblioteki. Zacząłem żałować, że założyłem tą kurtkę bo robiło mi się gorąco. No ale jakoś wytrwam.
Wlazłem do sali i uśmiechnąłem się do bibliotekarki. Dobra z niej była kobieta.
- Czego szukasz Hirato-san? Powiem ci gdzie leży.
- Zbiór bajek Krasickiego.
- Hmmm... Powinien być w starszych egzemplarzach, pomóc ci szukać?
- Nie... Poradzę sobie.- odpiąłem kurtkę i wszedłem regały.
Zapach książek był cudowny, a zwłaszcza tych starych, od razu miałem chęć sięgnąć po jedną i zagłębić się w lekturze.
Zdziwiłem się nieźle gdy zobaczyłem na podłodze leżącego Akito, pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że chłopak zasłabł i coś mu się stało, jednak gdy usłyszałem ciche chrapanie to omal nie wybuchnąłem śmiechem. On zasnął! Po prostu spał jak suseł!
Ukucnąłem przy nim i wziąłem książkę która leżała na podłodze. Widocznie podczas jej czytania mu się kimło. Nie powiem chłopak wyglądał słodko, aż chciało się go przytulić, ale posądzili by mnie o pedofilstwo czy coś. Postanowiłem go więc obudzić niż przytulać, przecież jak dalej tu będzie spał to go tu zamkną i przesiedzi tu do rana.
- E mały... Wstawaj.-zatkałem mu nos, a on się zerwał by zaczerpnąć powietrza ustami.- Nie śpimy na warcie.- prychnąłem.
- Co się...? Sensei?- mruknął sennie.
- A kto? Duch Święty gnojku? Czemu tu zasnąłeś?- usiadłem obok niego i zdjąłem szalik z szyi.
- Tak jakoś... Oczy mi się zamknęły.- ziewnął.- Nie wyspałem się.
- Widziałem na moich zajęciach.- mruknąłem.- Byłeś bardziej przymulony niż zazwyczaj. Pewnie pracowałeś do późna, nie?
- Ta, ale co to senseia obchodzi?- spojrzał na mnie dziwnie.
- Jako człowieka nie obchodzi mnie w ogóle, ale jako nauczyciel przejmuję się tym, bo jesteś moim uczniem. Gnojkiem z niewyparzonym jęzorem, ale uczniem.- uśmiechnąłem się lekko widząc jego minę, potem szybko przewertowałem książkę którą niedawno podniosłem.- Masz dobry gust skoro czytasz Kinga.- oddałem mu ją i podniosłem się.- No, lepiej spadaj do domu i tam się wyśpij.
- Po co sensei tu przyszedł?
- A nie mogę?- mruknąłem w jego stronę i zacząłem oglądać tytuły książek na regalach.- Potrzebuję książki na jutrzejsze zajęcia.
- Pomóc szukać?- podniósł się.
- Próbujesz mi się podlizać gówniarzu?- spojrzałem na niego wrednie.- Nie myśl, że zdobędziesz u mnie jakieś specjalne względy.
- Ciszej sensei, jesteśmy w bibliotece... I nie chcę żadnych względów, nie obchodzi mnie to.- zmarszczył nos.
- Nie zwracaj mi uwagi młotku, bo spiorę ci tyłek, tak, że nie usiedzisz do końca tygodnia.- warknąłem.- I jestem cicho dla twojej posranej wiadomości.
- Brzydko się pan wyraża.- pokręcił przecząco głową.- Nie dość, że sierota to jeszcze wulgarny.
- Bo mnie kurwa wkurzyłeś!- warknąłem.- I nadal to robisz!- już chciał coś powiedzieć, ale spojrzałem na niego morderczym wzrokiem.- Stul pysk, bo wyrwę ci język.
- Oh sensei... Teraz robisz się agresywny...- pokiwał głową.
- A ty szukasz tej książki, czy nie? Jak jej nie znajdziesz to wstawię ci pałę!
- Nawet nie wiem czego mam szukać...
- Zbiór bajek Krasickiego.
Akito westchnął i zaczął przeglądać regały. Szukaliśmy tak chwilę, bo większość starych książek nie było podpisanych (trzeba było zaglądać do środka), ale w końcu chłopak znalazł odpowiednią.
- Dzięki.- wziąłem ją od niego i spojrzałem mu w oczy.- Może chcesz się przejść do knajpki? Zjemy coś i powiesz mi coś o sobie. Jesteś ciekawym uczniem, inteligentnym lecz... Pyskatym.- zmrużyłem oczy.
Chciałem dowiedzieć się o nim czegoś więcej, do tego byłem głodny i on chyba też, a do spotkania z Osamu zostało mi jeszcze trochę czasu.

czwartek, 20 lutego 2014

Od Akito: 4 "Co z Sensei za sierota"

Skupiłem się na pracy by wypełnić swoje obowiązki jak najlepiej. Jednak zdenerwowały mnie jego słowa, nie może chociaż trochę być ciszej hałas mnie irytował. Nawet w tej knajpce było głośno, jednak musiałem zachowywać się zawodowo i ignorować klientów. Po pracy przebrałem się i już miałem wychodzić, jednak jeden z kelnerów mnie zatrzymał.
-Yo~! Miałem się przedstawić jestem Kotaro, miło mi ciebie poznać.- podał mi rękę Ja jedynie na niego spojrzałem i wymusiłem uśmiech, szczerze mówiąc byłem padnięty jak koń po przebiegnięciu kilka mil.
-Miło mi ciebie poznać, jestem Akito. Możesz mi mówić po imieniu.- odpowiedziałem.
-Super!- odpowiedział i poklepał mnie po plecach.
-Dobra, ja już wracam do domu.- powiedziałem i od razu wyszedłem z knajpki. Nie miałem ochoty z nim dzisiaj gadać, teraz jedynie marzyłem o zacisznym mieszkanku i łóżku. W domu wziąłem prysznic, a potem zjadłem płatki, jakoś wysilać w kuchni mi się nie chce. Położyłem się do wielkiego łóżka i od razu zasnąłem jak bóbr.


Rano obudził mnie telefon komórkowy, od razu wywlokłem się z łóżka i odebrałem.
-Akito, mój kochany synek!- od razu krzyknęła mama i w ten oto sposób wybudziła mnie w 100 %.
-Tak mamo, co znów ode mnie chcesz...- mruknąłem i ziewnąłem jak lew. Ona jedynie coś mruknęła pod nosem niezadowolona.
-Chcę się upewnić czy żyjesz, Akito wiesz że masz już 21 lat a ja jestem taka stara.- zaczęło się.
-Wiem, masz skórę jak dinozaur, a twoja fryzura szkoda gadać.- mruknąłem.
-Głupi jesteś, i nie mów tak do matki. Chodzi mi o dziewczynę i wnuki masz mi je dać.- krzyknęła.
-Nie śpieszy mi się.- lubiłem robić jej na złość.
-Czemu jesteś taki niedobry! Mój Akito przecież jest popularny wśród dziewcząt pewnie jakąś wyrwiesz tylko nie bądź taki chłodny.- warknęłam. Ja jedynie westchnąłem ciężko.
-Też cię kocham.- od razu się rozłączyłem. Przeszedłem do łazienki i ubrałem się jak zwykle, uczesałem i ładnie umyłem. W kuchni wypiłem mocną kawę i zjadłem kanapki, od razu dostałem energii na nowy dzień. Ubrałem buty i założyłem kurtkę, torba leżała przy drzwiach chwyciłem ją i spokojnie ruszyłem na zajęcia. Życie studenta jest dość męczące, ale jestem już na 3 roku. Gdy wkroczyłem na teren szkoły, od razu zauważyłem jak leży mój wykładowca literatury.
-Nie powinieneś tak się wyrażać.- mruknąłem i pomogłem mu pozbierać wszystkie książki.
-Nie pouczaj mnie smarkaczu.- warknął i schował wszystko do torby.
-Zeby wywalić się na prostej drodze. Co z Sensei za sierota.- zaśmiałem się i pomogłem mu wstać. Już chciał na mnie nakrzyczeć.
-Bay, bay~! Proszę uważać na siebie.- pomachałem ręką i wszedłem do środka. Coś krzyczał, jednak nie zwracałem na to uwagi. Od razu ruszyłem na zajęcia. Strasznie byłem zmęczony, jednak skupiałem się na wykładach. Podczas przerwy, zjadłem sobie coś słodkiego na dachu i wróciłem znów do zajęć. Widziałem jak dziewczyny na mnie patrzą i próbują mnie zaczepić. Powiem szczerze, ale jakoś mnie podniecają mnie, są nudne i zwyczajne ja chce czegoś ciekawego. Nadszedł wykład z historii, oczywiście prowadzony przez Senseia, spytał mnie pewnie dla zemsty pomyliłem 3 daty, nigdy nie miałem do tego głowy. Ale przecież jestem człowiekiem do tego młodym mam prawo popełniać błędy. Po zajęciach, ruszyłem do biblioteki poczytać. Dzisiaj nie miałem zmiany, pracowałem różnie najczęściej dostawałem powiadomienie przez sms. Wybrałem książkę mojego ulubionego autora Kinga i usiadłem ukryty pomiędzy regałami ze starymi książkami. Kochałem ten zapach, był taki kojący, ogólnie kochałem biblioteki było tutaj tak cicho zero krzyków i hałasów. Jednak po 50 stronach, zrobiłem się senny ułożyłem się wygodnie i zasnąłem. Pewnie mnie zamkną tutaj na całą noc. Myślałem o wszystkim co mnie ostatnio spotkało, i musiałem przyznać że Sensei jest bardzo przystojny jednak taki hałaśliwy jak jakiś mały bachor lub niewyżyty nastolatek, a przecież jest ode mnie starszy. Pewnie jego dziewczyna jest podobna do niego, też agresywna i wulgarna. Jednak o czym ja myślę? Lepiej zasnę i pogrążę się w krainie snów.

środa, 19 lutego 2014

Od Hirato: 3. Ootoro i lód

Ten nowy uczeń był bardzo inteligenty i najwyraźniej był molem książkowym, jednak irytował mnie jak cholera! Nie dość, że mnie nie słuchał to jeszcze zwracał mi uwagę, że mam być ciszej! Nie mogę być ciszej bo inaczej uczniowie by mi wleźli na głowę, a do tego na pewno nie dopuszczę.
Po lekcjach zostałem dłużej w szkole by sprawdzić wszystkie sprawdziany i kartkówki. Chciałem to zrobić tego dnia, by na cały następny tydzień mieć stosunkowy spokój. Chociaż na pewno będę musiał sprawdzać jakieś kartkówki.
Moje myśli cały czas krążyły wokół Akito i to wszystko się przedłużyło. Żeby mnie tak traktować... Rozumiem, że jest mądry, ale to ja jestem nauczycielem i powinien się mnie słuchać.
- W końcu skończyłem!- rzuciłem długopis na biurko i zacząłem rozmasowywać sobie dłonie.- Która to godzina?- spojrzałem na zegarek. Wskazówki wskazywały 20:00
Westchnąłem i podniosłem się z krzesła, spakowałem do swojej torby swoje zeszyty i książki, i założyłem na siebie czarną kurtkę. Szyję owinąłem szalikiem, a na dłonie wsadziłem rękawiczki. W końcu do domu... Od razu jak wrócę, wezmę prysznic i pójdę spać. Dziś nie mam nawet siły na czytanie czy oglądanie anime.
Założyłem torbę na ramię i wyszedłem z zaplecza. Zamknąłem drzwi na klucz i wylazłem z klasy też ją zamykając.
Klucze włożyłem do kieszeni i ruszyłem do wyjścia ze szkoły.
Jak wrócę do domu to nie będzie chciało mi się nic robić do żarcia... Może wstąpię do jakiejś knajpki i zamówię sobie ootoro na wynos? Tak to dobry pomysł, po 19:00 nigdy mi się już nie chce gotować, więc najczęściej coś zamawiam lub idę spać na głodniaka.
Wylazłem z budynku na mróz. Na całe szczęście nie było tu żywej duszy. Żadnych krzyków, żadnych bitew na śnieżki i żadnych gonitw.
Szedłem dosyć szybkim krokiem, by nogi nie zdrętwiały mi od zimna, nawet pomagało bo było mi zimno tylko w głowę. Ale czapki nie założę, wyglądam w niej jak debil.
Po paru minutach spacerku, oglądania otoczenia i ogólnie wszystkiego, wlazłem do swojej ulubionej knajpki. Było tu miło i przyjemnie, no i mieli wyśmienite żarcie. Jednak nie wiedziałem, że mój nowy uczeń, Akito tutaj pracuje jako kelner. No proszę... Jaki zbieg okoliczności...
Podszedłem do baru i uśmiechnąłem się do gościa który za nim stał. Był moim kolegą, często z nim gadałem gdy tu przychodziłem.
- Konichiwa Hirato-san.- uśmiechnął się na mój widok.- Ootoro na wynos jak sądzę?
- Tak, dokładnie tak, możesz dać też kalmary bo jestem głodny jak wilk.
- Już się robi. Widziałeś? Mamy nowego kelnera.
- To mój uczeń.- zaśmiałem się.- Jest dość dobry, ale trochę nieogarnięty.
- No proszę... Całkiem nieźle sobie radzi, dobra, bo się jeszcze rozgadam, już idę po twoje jedzenie. Chcesz coś do picia?
- Hai, coli.
Facet kiwnął do Akito i kazał mu mi podać cole. Chłopak przytaknął i zniknął w kuchni, wrócił jednak za chwilę ze szklanką z napojem.
- Proszę sensei.- postawił przede mną picie.
- Nie wiedziałem, że tu pracujesz.- uśmiechnąłem się i wziąłem łyka.- To twój pierwszy dzień, nie?
- Tak, podać coś jeszcze?
- Nie, dzięki.
Czekałem jakiś czas na żarcie i gdy do mnie przyszło, to coli już nie było, jednak ciepłe jedzonko pięknie pachniało, więc wynagrodziło mi czekanie. Do tego w domu mi pewnie wynagrodzi wyśmienitym smakiem. Przyniósł mi je Akito. Dałem mu kasę i uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Nie mogę być cichy Akito-kun, bo jeśli bym taki był to bym miał zgraję debili na głowie, którzy by mną rządzili. A tak być nie może. Gomene za posiłek, sayonara.
Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem z knajpki. Do domu wręcz biegłem, bo nie chciałem by żarcie było zimne. Gdy tylko wpadłem do swojego przytulnego mieszkanka i rozpłaszczyłem się to od razu zacząłem pałaszować kalmary pałeczkami. Zagryzałem je tuńczykiem i popijałem wodą z kranu.
Mój brzusio się cieszył, a po ciele rozchodziło się przyjemne ciepło pochodzące z dobrej potrawy.
Ładnie posprzątałem po swoim posiłku, bo bałagan lubiłem mieć tylko w książkach i poszedłem pod prysznic. Umyłem się szybko i w samych bokserkach walnąłem się na łóżko i prawie od razu zasnąłem.

Rano obudził mnie budzik, zwlokłem się z łóżka jak zombie i zaległem na podłodze. Chciało mi się spać, ale musiałem wstać, zawsze miałem z tym problemy.
Zmusiłem się do zrobienia pięciu brzuszków, dzięki nim się w miarę rozbudziłem i dorobiłem jeszcze 45. Potem jeszcze trochę pompek i ruszyłem do łazienki by się przygotować. Pewnie znów nie zdążę zjeść porządnego śniadania...
Przemyłem twarz zimną wodą, umyłem kły i posmarowałem twarz kremem nawilżającym. W końcu starość nie radość, a ja nadal nikogo przy sobie nie mam. Może jak nikogo nie znajdę to zaadoptuję dziecko? To względny pomysł, przemyślę to za jakieś osiem lat, może mniej.
Następnie się ubrałem, jak zwykle na ciemno, czarne rurki, ciemno czerwona koszula w nie wpuszczona i ozdóbki. Uwielbiam ozdóbki, jakieś rzemyki na nadgarstku, kolczyki w uchu lub srebrne obrączki na palcach.
Tak jak podejrzewałem nie zdążyłem zjeść śniadania, złapałem jakąś bułkę wygrzebaną z szafki, swoją torę i wylazłem z mieszkania. Wróciłem się oczywiście jeszcze po kurtkę, szalik, klucze i komórkę. Jak znajdę się w moim zapleczu to będę musiał sobie zrobić kawy...
Ruszyłem żwawym krokiem do swego miejsca pracy. Wszystko szło pięknie i ładnie (nic mnie nie zdenerwowało), póki nie znalazłem się na dziedzińcu szkoły. Było tam tak cholernie ślisko, że nie wyrobiłem i wywinąłem takiego orła, że mógłbym dostać za niego 10 punktów w zawodach na wyjebanie się na lodzie.
- Kurwa jebana mać...- warknąłem pod nosem zbierając książki które wysypały mi się z torby. Nie pomagał mi też w tym ból stłuczonego tyłka.

wtorek, 18 lutego 2014

Od Akito: 2.Tokio wita!

Zima, jest to idealna pora roku na obserwacje gwiazd, dzięki mroźnemu powietrzu, niebo w nocy jest bezchmurne. Myślałem że jak znów się przeprowadzę, niestety ale będę musiał się pożegnać z tym pięknym widokiem. Przedtem mieszkałem w niewielkim mieście, jednak przez dziewczynę która mnie prześladowała, postanowiłem się przenieść tutaj do Tokio, na całe szczęście jest to spokojna dzielnica a ja mogę oglądać gwiazdy. Niedaleko jest bardzo dobry uniwersytet, oczywiście chciałem kontynuować studia o literaturze. Wykupiłem sobie mieszkanie, oczywiście posiadam pieniądze z sprzedaży domu po moich dziadkach. Rozpakowanie trochę mi zajęło, a szczególnie moich zbiorów książek. Było to trochę męczące, lubię gdy wszystko jest poukładane wedle alfabetu. Od razu rzuciłem się zmęczony do łóżka, od wczoraj rozpoczynam zajęcia. Posiadam wszystko, tylko potrzebuję dużo energii, właśnie powinienem napisać kolejny rozdział mojej powieści jednak nie mam na to siły. Zasnąłem jak małe dziecko.
Jednak rano, brutalnie obudziła mnie komórka. Od razu wygrzebałem się z łóżka i ruszyłem powolnym krokiem w stronę łazienki. Trzeba wyglądać jakoś normalnie, zawsze liczy się pierwsze wrażenie dzięki temu można ocenić człowieka. Zawsze mi to powtarzano, dlatego o siebie dbam. Obmyłem twarz zimną wodą która od razu postawiła mnie na nogi. Jak zwykle ubrałem się w niebieską bluzkę, czarną marynarkę i dżinsy. Wziąłem torbę z sypialni i wskoczyłem do kuchni, od razu zaparzyłem sobie mocną kawę. Tylko ona potrafiła mi poprawić humor i dać dobrego kopa na dzień.
-Nie mam nic w lodówce...- mruknąłem sam do siebie. Zapomniałem kupić jakiegokolwiek jedzenia, za bardzo się rozmarzyłem o nowym mieście. Gdy już chciałem wyjść, moja kochana mama zadzwoniła.
-Tak mamo?- powiedziałem przez telefon.
-Wszystko dobrze? Masz co jeść? Jest tam bezpiecznie?- zaczęła się o wszystko wypytywać. Ja jedynie załamałem się, słyszałem piski i krzyki mojej siostrzyczki.
-Tak jest wszystko dobrze, kupię dzisiaj coś do jedzenia a przed zajęciami zjem coś na mieście. Nie jestem dzieckiem dam dobie radę...- powoli wyszedłem z mieszkania i prze kluczyłem drzwi.
-Dobrze, spokojnie synku bądź miły dla innych i znajdź jakąś dziewczynę.- powiedziała i się rozłączyła.
Jak zawsze, ona jako pierwsza kocha wtrącać się do mojego życia miłosnego. Na razie nikogo nie szukam! Ze spokojem wstąpiłem do sklepu i kupiłem jakąś bułkę, zjadłem i od razu ruszyłem dalej. Widziałem jak studenci spieszą się na poranne zajęcia. Ja jedynie wkroczyłem na teren uniwersytetu i rozejrzałem się, nawet tutaj ładnie. Jednak wiosną będzie jeszcze ładniej, Sakura zakwitnie...
Może wykorzystam to w książce? Takie trochę romantyczne, para zakochanych ogląda jak płatki Sakury wirują na wietrze. Gdy chodziłem po korytarzu i poszukiwałem sali w której mam zajęcia inni badawczo mi się przyglądali, mam nadzieję że nie będą się do mnie przyczepiać. Mnie nie interesuje szalone życie studenta, wolę się uczyć i kształtować. Wszedłem do klasy, już prawie wszyscy byli. Zająłem ostatnie miejsce przy oknie, kocham spoglądać na dwór, czasami można dostrzec coś ciekawego. Jednak moje oczekiwania spokojnej lekcji, minęły. Nauczyciel był jakiś dziwny i do tego głośny jak cholera. Jak ja nie lubię głośnych ludzi, i straszy innych że da w mordę? Może takie jest Tokio, irytujące jest naprawdę za głośny. Na dodatek, zostałem wybrany do pytania. Sensei głupio się uśmiechał, może myślał że mnie pokona w tej grze "Lotto".
-W którym roku Adam Mickiewicz napisał "Dziady"?- podchwytliwe pytanie.
-"Dziady" zostały napisane niechronologicznie najpierw została wydana II część w 1822 roku, potem IV w 1822 roku, III w 1832 roku i na końcu część I w 1860 roku, jednak ta część nie została ukończona.- powiedziałem.
-Jak została wydana książka "W pustyni i w puszczy" autorstwa Henryka Sienkiewicza?- spojrzał na mnie.
-Powieść była pierwotnie wydana w odcinkach w latach 1910-1911 w „Kurierze Warszawskim” i, z minimalnym opóźnieniem w stosunku do „Kuriera”, także w „Dzienniku Poznańskim”, „Słowie Polskim” i „Dzienniku Chicagowskim” w USA. Wydanie książkowe miało miejsce w 1911 w Warszawie. - spojrzałem na niego, widać że był lekko zły. Kazał mi usiąść na miejsce, ja zadowolony od razu usiadłem i spojrzałem w okno, jak zwykle lekko się rozmarzyłem. Może odwiedzę muzeum sztuki? Ale też muszę iść do pracy, mama mi załatwiła pracę jako kelner. Sensei mówił coś o utworze "Pan Tadeusz" nie za bardzo mnie to interesowało. Nagle ktoś mnie szturchnął, była to jakaś dziewczyna.
-Ano...zajęcia się już skończyły.- powiedziała, ja otrząsnąłem się i od razu spakowałem się. Spojrzałem na wściekłego nauczyciela.
-Czy ty w ogóle mnie słuchałeś?- warknął, wstałem i podszedłem do niego. Ziewnąłem jak lew i machnąłem obojętnie ręką.
-Niech Sensei się nie denerwuje. Jednak proszę tak nie hałasować, strasznie nie lubię głośnych ludzi.- mruknąłem i wyszedłem z sali. Zadowolony ruszyłem na resztę zajęć. Jednak jakoś się z nikim nie zakolegowałem, nie potrafię. Po zajęciach, od razu ruszyłem do baru, tak jestem tam kelnerem. Od razu pracodawca mnie przywitał, ubrałem się w stój, nawet nieźle leżał. Od razu zabrałem się do roboty.
Jednak w późnych godzinach, przyszedł Sensei...

Od Hirato: 1. Nowy uczeń

Kolejny dzień w tej budzie. Uwielbiam tą pracę, bo literatura i historia są dla mnie wszystkim, ale nie przepadam za uczniami. Zwłaszcza za rozwydrzonymi gówniarzami którzy uważają się za najmądrzejszych na świecie i pstrykają sobie na przerwach sweet focie, by potem przerobić je w Photo shopie (lub innym programie) i wstawić na Facebooka.
Do tego na dworze panuje brud, chłód i ubóstwo, czyli zima. Kocham tą porę roku, ale niewyżyci studenci zawsze bawią się przed budynkiem w bitwę na śnieżki, nie raz dostałem w głowę wracając do domu, lub nawet gorzej, śnieg wpadł mi za kurtkę.
Teraz jednak byłem na środku wielkiego korytarza, z dziennikiem w ręku i podpierając ścianę pełniłem dyżur. Oglądanie tych gnojków przyprawiało mnie o mdłości, chociaż niekiedy zdarzały się pojedyncze osobniki które były normalne, najczęściej wśród dziewczyn, rzadziej u chłopaków.
Przejrzałem szybko kartkówki klasy z którą przed chwilą miałem zajęcia, po pierwszych czterech pracach stwierdziłem, że nie będę sobie bardziej psuł nerwów bo ci idioci niczego się nie nauczyli. Schowałem kartki do swojej torby i dalej stałem pod ścianą jak ten przygłup.
Mam lepsze rzeczy do roboty, wolałbym poczytać, albo sprawdzić sprawdziany by mieć mniej roboty w domu, no ale mus to mus. Dobrze, że przynajmniej ta praca sprawiał mi jakąś przyjemność, bo tak to to chyba bym górnikiem został. Albo alfonsem, tak... To dość fajny zawód. Chociaż mogłyby mnie złapać jakieś brudne typki (na przykład moi uczniowie O_o), więc wolałbym zostać jakimś nauczycielem ninjutsu, albo żołnierzem.
- Hirato-san, znów pod ścianą?- Osamu, nauczyciel biologii i chemii, podszedł do mnie i uśmiechnął się lekko.
- Ta, tu mam najlepszy widok.- prychnąłem.
- Dyrektor kazał mi przekazać ci, że będziesz miał nowego ucznia.
- Następny przygłup do kolekcji.- westchnąłem.- Kiedy ma niby do mnie przyjść?
- Po dzwonku.- zaśmiał się.
- Zajebiście...- mruknąłem.- Po prostu żyć nie umierać.
-  Ekhm... Hirato-san... Mam takie pytanie.- podrapał się po głowie.- Wyskoczysz dzisiaj ze mną na sake?
- Dzisiaj?- zamyśliłem się.- Nie sądzę... Ale jutro mi pasuje, może coś wykombinujemy.- wzruszyłem ramionami obojętnie.
- No to jutro.- uśmiechnął się.- Zadzwonię jeszcze do ciebie, tymczasem idę do klasy bo zaraz dzwonek.
- Spoko, ja też się już zbieram.- spojrzałem na zegarek.
Została minuta, mogę opuścić swój posterunek. Ruszyłem powolnym krokiem w stronę klasy, Osamu był miłym gościem, jednak czasem strasznie nachalnym, przez co stawał się męczący.
- Hiratooo-saaaaan!- usłyszałem głos vice dyrektorki z drugiego końca korytarza.
Zdrętwiałem i stanąłem w miejscu jak kołek. Ta baba mnie prześladuje... Nieszczęśliwie się we mnie zakochała i lata za mną jak mucha za gównem. Zaraz... Czy ja się właśnie porównałem do gówna? Nie ważne..
Odwróciłem się powoli by określić gdzie ona dokładnie jest. Była coraz bliżej, robiąc każdy krok jej piersi dziwnie podskakiwały, a z twarzy sypał się puder.
- Zostaw mnie kobieto!- krzyknąłem i zacząłem uciekać w panice do swojej klasy.
Czy ona nie miała lepszych rzeczy do roboty? Dobrze, że byłem wysportowany, a ona miała szpilki, szybko więc bezpieczny i zdrowy znalazłem się w pustej jeszcze klasie. Odetchnąłem z ulgą i poszedłem do zaplecza swojej klasy. To był mój mały kącik w którym spędzałem okienka, miałem ubranie wierzchnie no i książki. Lubiłem tutaj pić sobie kawę i sprawdzać w spokoju kartkówki czy sprawdziany.
Odłożyłem swoją torbę i szybko wziąłem książki od literatury. Wtedy zabrzmiał dzwonek i chaos na korytarzu się pogłębił.
Wylazłem z zaplecza i położyłem książki od literatury na swoim biurku, potem podszedłem do drzwi i szeroko je otworzyłem, wpuszczając jeszcze nie do końca ogarniętych studentów.
Wtedy gdy oni jak zombie wpełzali do środka i rozpakowywali się, ja usiadłem na swoim biurku.
- A więc...- zacząłem gdy było w miarę cicho, czyli po 5 minutach lekcji.
Jeden z uczniów, Jun, podniósł rękę i bez zgody na zabranie głosu powiedział:
- Sensei nie zaczyna się słowa od "a więc".
- A dał ci ktoś kiedyś w mordę?- spojrzałem na niego srogo, a po klasie przeleciała fala chichotu.- Mnie się nie poprawia w takich sytuacjach.-warknąłem.- Powrócę do tematu. Przez wasze nieogarnięcie straciłem dokładnie 7 minut i 59 sekund lekcji, czyli, że będą pytane dwie osoby. Podobno jest z nami nowy uczeń więc, powtórzę zasady odpytywania. Zadaję pięć pytań i chcę krótkiej, i poprawnej odpowiedzi. Zanim zagramy w lotto, sprawdzę listę obecności.
Wziąłem dziennik do ręki i zacząłem czytać numerki, ci którzy byli wołali "jestem" lub "obecny".
- Dobra, widzę, że nowy uczeń ma numerek 4. Wstań.
Czekałem na reakcje któregoś z uczniów, po chwili jednak chłopak o granatowych włosach i jasnej skórze podniósł się z miejsca. Siedział w ostatniej ławce, wyglądał na samotnika i marudę jednak mogłem się mylić.
- Jak się nazywasz?- mruknąłem.
- Shukuri Akito.
- Dobrze Akito-kun.- uśmiechnąłem się złośliwie.- Wyjdź na środek klasy, będziesz pierwszą osobą którą zapytam. A reszta zgrai jeśli się odezwie to zadam do nauczenia się na jutro Trenu X i jeśli ktoś mi go pięknie nie wyrecytuje to wstawię pałę bez możliwości poprawy.