Po tym, jak Akito poszedł zostawiając mnie samego z parującą kawą i niedojedzonym ciastem to mój mózg przełączył się na wyższe obroty. Rozmyślałem nad tym, czy dobrze zrobiłem dając chłopakowi mój adres. Żaden uczeń nie wiedział gdzie mieszkam, bo nie chciałem by te bachory nawiedzały mnie we własnym mieszkaniu. Ale wtedy coś mnie tknęło i po prostu dałem mu tą wizytówkę, z niego był porządny dzieciak i sądzę, że jednak dobrze zrobiłem.
Gdy się "ocknąłem" z transu to na dworze robiło się już ciemnawo, a na moim talerzyku nie było już ciasta. Podniosłem się, wziąłem swoją torbę i wyszedłem z kawiarenki zostawiając jeszcze pieniądze na stoliku. Miałem wielka ochotę znaleźć się już w domu, następnego dnia miał być już weekend, a ja miałem ochotę pooglądać anime do północy, albo chociaż poczytać.
W pewnym momencie jednak coś twardego, mokrego i zimnego uderzyło mnie w głowę, a kawałki tego czegoś wpadły mi za kołnierzyk.
- Kurwa!!- wydarłem się.- Co za debil ma takie pomysły?!- odwróciłem się i ujrzałem uśmiechniętego Osamu.- Baka yaro!
- Oi Hirato-san nie przesadzaj, to tylko śnieg.- zaśmiał się.
- Tylko śnieg?!- warknąłem i zacząłem lepić kulkę z białego puchu.- Ja ci pokażę śnieg!
- No nie przesadzaj Hirato-san.- zaczął się wycofywać.
- Stój mówię!- rzuciłem się na niego.
Osamu runął na zaspę pod moim ciężarem, ja zacząłem mu wcierać śnieżkę w twarz. Oboje śmieliśmy się jak nie wiem. Z boku to musiało komicznie wyglądać, dwóch nauczycieli tarzających się w śniegu jak jacyś nastolatkowie.
- Hiraaato-saaan już! Policzki mnie bolą!
- Przeproś!
- Gomene! Gomene!
- No.- zaprzestałem ataku i podniosłem się.- Idziemy do mnie na herbatę, bo nie mam ochoty na sake.- pomogłem mu wstać.
- Mi pasuje, w sumie to też nie chcę się nawalić.- zaśmiał się.
Razem poszliśmy do mojego mieszkania. Jego mokra kurtka trafiła na kaloryfer, a czajnik na gaz by posłusznie zagrzał wodę. Żałowałem trochę, że nie mogę spędzić tego czasu w samotności, no ale nie mówiłem tego głośno bo byłem dobrze wychowany.
Pośmialiśmy się trochę z Osamu, pogadaliśmy i on wyszedł jakoś o 22:00.
Byłem wręcz wypompowany, nie chciało mi się nic oprócz spania, więc od razu przebrałem się i runąłem na łóżko w swojej sypialni zasypiając. W nocy jak się okazało był u mnie Akito, jakoś nie mogłem skojarzyć co się w ogóle działo. Zawsze gdy jestem śpiący to nie kontaktuję ze światem. Dlatego też tak się rano zdziwiłem widząc porządek, śniadanie na stole i jego w samym ręczniku. Dziękował mi za coś ale nie mogłem skojarzyć o co chodzi, musiałem się więc podpytać.
- Możesz mi przypomnieć co tu robisz?- usiadłem na blacie w kuchni.
- Sensei nie pamięta? Zalało mi się mieszkanie w nocy i przyszedłem do pana bo nie miałem do kogo innego.
- A dziwisz się, że nie pamiętam? Ledwo ze światem kontaktowałem...
- To skoro sensei nie pamięta to ja pójdę.- mruknął smutno i chciał iść do salonu.
- Nie!- zatrzymałem go.- Możesz tu zostać, nie powiedziałem, że masz się wynieść, po prostu chciałem byś mi przypomniał. Ale jest parę warunków.
- Jakich?- jego oczy aż zaświeciły.
- Załóż jakieś spodnie i nie rób porządku w moich książkach, tam ma być bałagan. A co do spodni... Mi tam wisi jak ty chodzisz ubrany, ale wolę nie być pozwany o molestowanie ucznia.
- Nie będzie sensei.- zaczerwienił się.- I jeszcze raz dziękuję.
- Spoko.
Chłopak poleciał do łazienki, a ja powędrowałem się ubrać do swojej sypialni, dzisiaj będę szedł na trening do dojo, ale to później... Teraz mam jeszcze sporo czasu na lenistwo.
Ubrany polazłem do salonu i wziąłem sobie szkicownik by zacząć rysować. Lubiłem to robić, nie sprawiało mi takiej radości jak czytanie, ale na pewno odprężało.
Myślałem trochę nad tą sytuacją która zaistniała. Mam u siebie w domu studenta, dorosłego chłopaka który jest całkiem łady. Chociaż trochę mizerny... W łóżku jest pewnie nieśmiały... Zaraz.... O czym ja kurwa myślę?!
Wtedy do pokoju wszedł obiekt mych rozmyślań, a ja spojrzałem na to co naszkicowałem.
O zgrozo... Naszkicowałem jego! Tak nie miało być! Miałem rysować postacie do mangi którą wymyśliłem, a nie Akito! Wyrwałem szybko kartkę i zgniotłem ją.
- Stało się coś sensei?
- W domu mów mi po imieniu.- mruknąłem.- I nic się nie stało.- spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się lekko.- Co zamierzasz dzisiaj robić młody?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz