niedziela, 9 marca 2014

Od Hirato: 13. Gorąca czekolada

To chyba były jakieś żarty... Gdy spałem bo łeb mi pękał na tysiąc kawałków ten gówniarz odebrał mój telefon i nagadał Osamu coś przez co on myśli, że Akito to mój chłopak.
Chociaż muszę przyznać, że było mi naprawdę dobrze gdy Akito mnie przytulał, niby wiedziałem, że to tylko po to by było mu cieplej, ale strasznie mi się to podobało i chciałem więcej. Z trudem się powstrzymywałem by się do niego odwrócić, spojrzeć w oczy i leciutko go pocałować. KURWA!! O CZYM JA MYŚLĘ!?
- Czego niby nie rozumiem?!- warknąłem.
- Ciszej sensei...- mruknął spod kołdry.- Głowa mnie boli od twoich krzyków.
- Uh...! Ty...! Gnojek.- warknąłem.- Zmierz temperaturę, a ja idę zrobić coś ciepłego do picia.
Odwróciłem się i wyszedłem z sypialni, poszedłem szybko do kuchni i oparłem się o zimny blat. Dlaczego ja tak na niego dziwnie reaguje? Serce mi szybciej bije i robi mi się gorąco... Kurwa...
Dlaczego w ogóle on zrobił takie coś? Dlaczego odebrał ten telefon i coś powiedział? Może chciał zrobić mi jakiś żart? Studenci często je robią swoim nauczycielom, ale przecież to nie podobne do Akito. A jeśli to nie był kawał to co? Czyżby był zazdrosny? O mnie? Przecież podobno jestem mu obojętny, bo jestem zbyt krzykliwy i w ogóle... A poza tym jestem jego NAUCZYCIELEM! Chociaż... Jeśli wygram turniej ninjutsu otworzy się przede mną nowa kariera której pragnę. Odszedłbym z obecnej pracy i zatrudnił się u senseia (już dawno mi proponował posadę), potem jakbym zdobył kasę z wyższej pensji i turniejów założyłbym własne dojo.
Wziąłem do ręki swoją komórkę i wykręciłem numer Osamu, muszę mu wszystko wytłumaczyć, nie chce by jakoś się ode mnie oddalił, lubiłem go, był moim bardzo dobrym kolegą, a nawet przyjacielem.
- Moshi moshi?- mruknął.
- Konichiwa Osamu-san, masz czas pogadać.
- Pewnie, dla ciebie zawsze.
- Chciałem ci wytłumaczyć to co się stało jakiś czas temu, to nie był mój chłopak tylko mój kolega i zrobił sobie głupi żart.
- Rozumiem.- zaśmiał się.- Jak się czujesz, może przynieść ci jakieś leki, albo zrobić coś do jedzenia?
- Nie, dzięki jest dobrze, chciałem zrobić sobie tylko wolne.
- Ale nic nie jest?
- Wszystko jest okej, boli mnie tylko głowa, ale zaraz wezmę tabletkę. Dzięki za troskę.
- Mógłbym jutro do ciebie wpaść po pracy? Chciałbym ci coś powiedzieć.- powiedział trochę nieśmiało.
- Jasne, do jutra.- uśmiechnąłem się.
Rozłączyłem się i zabrałem do robienia dwóch gorących czekolad. Bądź co bądź Akito nadal jest chory i nadal moim obowiązkiem jest się nim opiekować. Ma szczęście, że wytłumaczyłem jakoś tą sytuację, bo miałby przesrane nie zważając nad tym czy mi się podoba czy nie.
Zastygłem i po moich plecach przeszedł zimny dreszcz.
- On mi się podoba...?- szepnąłem.- Dlaczego tak pomyślałem? Kurwa to mój uczeń... Ale już niedługo przecież chcę się zwolnić...
Zamyślony dokończyłem robienie czekolady i poszedłem z nią do sypialni. Jeden kubek dałem chłopakowi, z drugiego napiłem się łyka.
- Ile gorączki?- spytałem.
- 38,5 trochę spadło.- westchnął.
- I bardzo dobrze, zaraz przyjdę.- postawiłem kubek na szafce nocnej i poszedłem do łazienki.
Wziąłem biały, dość mały ręcznik i zmoczyłem go zimną wodą, potem wróciłem z nim do Akito i położyłem mu na czole.
- Zimne...- jęknął.
- To ci zbije gorączkę. Jeśli się od ciebie zarażę to nakopie ci do dupy.- zaśmiałem się i poczochrałem go po czuprynie, nie umiałem się na niego długo złościć, był słodziutki i do tego z tymi rumieńcami... W sumie to nie jest ode mnie jakoś bardzo młodszy...- Przynieść ci coś by ci nudno nie było?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz