poniedziałek, 10 marca 2014

Od Hirato: 19. Won do łóżka



Jego wyznanie mnie zszokowało, nie to mało powiedziane… Przecież to mój uczeń, uczę go literatury i historii, jest ode mnie niewiele młodszy i nie powinien być moim kochankiem. Kurwa! Ja nie powinienem go dotykać!
Ale on też mi się podobał, był mały, słodki i mądry, chciałem go przytulać, całować i dotykać. Chciałem mieć go na własność. Ale przecież… Jak wygram turniej i zmienię pracę to będziemy mogli być razem, więc dlaczego by nie spróbować?
- Hirato-san…- szepnął.- Powiedz coś…
- Niby co?- parsknąłem i powoli się do niego zbliżyłem.- Że mój uczeń się we mnie zakochał i że powinienem wyrzucić go z domu?- stanąłem przed nim.- Słowo kocham cię to jeszcze za dużo.- mruknąłem.
Akito miał zszokowaną twarz i wydawał się być bliski płaczu. A więc, naprawdę mu się podobam, no cóż, nie zaprzeczę jestem boski.
Złapałem delikatnie jego podbródek i spojrzałem swoimi złotymi, wręcz kocimi oczami w niewinne szare oczka. Zbliżyłem się do jego twarzy i uśmiechnąłem lekko, zaraz potem złączyłem nasze usta delikatnie go całując. Nie chciałem być nachalny, jeszcze nie teraz, jest za wcześnie, tak samo jak na seks. Nie myślcie sobie, że go teraz złapię za fraki i zaciągnę do łóżka, może jestem buntownikiem, ale nie jestem debilem.
Czułem jak chłopak cały zdrętwiał, ale lekko uchylił usta wpuszczając mój język do środka. Moje ręce w tym czasie powędrowały w dół przyciągając go do siebie. Nasze języki tańczyły namiętny taniec i chciałem by było tak już zawsze.
Musieliśmy jednak w końcu przerwać by zaczerpnąć powietrza zlizałem leciutko stróżkę śliny która spłynęła mu po podbródku.
- Też mi się podobasz.- zamruczałem jak kot i pogłaskałem go po głowie.- Ale jak będę chory to będziesz się mną opiekował w stroju pielęgniarki.- zaśmiałem się i pocałowałem go w czoło.
Akito nadal stał zdrętwiały i jedyne co się zmieniło to, to, że teraz patrzył mi w oczy.
- Sensei..- szepnął.
Puściłem go cały czas mając uśmiech na ustach i odwróciłem się do blatu by zacząć robić kanapki, byłem głodny i czekałem ze śniadaniem na niego.
- Masz rację, Osamu wczoraj wyznał mi miłość, ale odrzuciłem ją. Zostaliśmy tylko przyjaciółmi.
- Dlaczego ją odrzuciłeś?- zapytał niepewnie.
- Bo ty mi się podobasz, głuchy byłeś jak to mówiłem?- zaśmiałem się.
Chłopak znów zamilkł, a ja dalej robiłem kanapki. W końcu odwróciłem do niego lekko głowę.
- Co tak stoisz jak osioł? Idź do łóżka i zmierz gorączkę bo zaraz ci wleję. Jak zrobię śniadanie to do ciebie przyjdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz