Skupiłem się na pracy by wypełnić swoje obowiązki jak najlepiej. Jednak zdenerwowały mnie jego słowa, nie może chociaż trochę być ciszej hałas mnie irytował. Nawet w tej knajpce było głośno, jednak musiałem zachowywać się zawodowo i ignorować klientów. Po pracy przebrałem się i już miałem wychodzić, jednak jeden z kelnerów mnie zatrzymał.
-Yo~! Miałem się przedstawić jestem Kotaro, miło mi ciebie poznać.- podał mi rękę Ja jedynie na niego spojrzałem i wymusiłem uśmiech, szczerze mówiąc byłem padnięty jak koń po przebiegnięciu kilka mil.
-Miło mi ciebie poznać, jestem Akito. Możesz mi mówić po imieniu.- odpowiedziałem.
-Super!- odpowiedział i poklepał mnie po plecach.
-Dobra, ja już wracam do domu.- powiedziałem i od razu wyszedłem z knajpki. Nie miałem ochoty z nim dzisiaj gadać, teraz jedynie marzyłem o zacisznym mieszkanku i łóżku. W domu wziąłem prysznic, a potem zjadłem płatki, jakoś wysilać w kuchni mi się nie chce. Położyłem się do wielkiego łóżka i od razu zasnąłem jak bóbr.
Rano obudził mnie telefon komórkowy, od razu wywlokłem się z łóżka i odebrałem.
-Akito, mój kochany synek!- od razu krzyknęła mama i w ten oto sposób wybudziła mnie w 100 %.
-Tak mamo, co znów ode mnie chcesz...- mruknąłem i ziewnąłem jak lew. Ona jedynie coś mruknęła pod nosem niezadowolona.
-Chcę się upewnić czy żyjesz, Akito wiesz że masz już 21 lat a ja jestem taka stara.- zaczęło się.
-Wiem, masz skórę jak dinozaur, a twoja fryzura szkoda gadać.- mruknąłem.
-Głupi jesteś, i nie mów tak do matki. Chodzi mi o dziewczynę i wnuki masz mi je dać.- krzyknęła.
-Nie śpieszy mi się.- lubiłem robić jej na złość.
-Czemu jesteś taki niedobry! Mój Akito przecież jest popularny wśród dziewcząt pewnie jakąś wyrwiesz tylko nie bądź taki chłodny.- warknęłam. Ja jedynie westchnąłem ciężko.
-Też cię kocham.- od razu się rozłączyłem. Przeszedłem do łazienki i ubrałem się jak zwykle, uczesałem i ładnie umyłem. W kuchni wypiłem mocną kawę i zjadłem kanapki, od razu dostałem energii na nowy dzień. Ubrałem buty i założyłem kurtkę, torba leżała przy drzwiach chwyciłem ją i spokojnie ruszyłem na zajęcia. Życie studenta jest dość męczące, ale jestem już na 3 roku. Gdy wkroczyłem na teren szkoły, od razu zauważyłem jak leży mój wykładowca literatury.
-Nie powinieneś tak się wyrażać.- mruknąłem i pomogłem mu pozbierać wszystkie książki.
-Nie pouczaj mnie smarkaczu.- warknął i schował wszystko do torby.
-Zeby wywalić się na prostej drodze. Co z Sensei za sierota.- zaśmiałem się i pomogłem mu wstać. Już chciał na mnie nakrzyczeć.
-Bay, bay~! Proszę uważać na siebie.- pomachałem ręką i wszedłem do środka. Coś krzyczał, jednak nie zwracałem na to uwagi. Od razu ruszyłem na zajęcia. Strasznie byłem zmęczony, jednak skupiałem się na wykładach. Podczas przerwy, zjadłem sobie coś słodkiego na dachu i wróciłem znów do zajęć. Widziałem jak dziewczyny na mnie patrzą i próbują mnie zaczepić. Powiem szczerze, ale jakoś mnie podniecają mnie, są nudne i zwyczajne ja chce czegoś ciekawego. Nadszedł wykład z historii, oczywiście prowadzony przez Senseia, spytał mnie pewnie dla zemsty pomyliłem 3 daty, nigdy nie miałem do tego głowy. Ale przecież jestem człowiekiem do tego młodym mam prawo popełniać błędy. Po zajęciach, ruszyłem do biblioteki poczytać. Dzisiaj nie miałem zmiany, pracowałem różnie najczęściej dostawałem powiadomienie przez sms. Wybrałem książkę mojego ulubionego autora Kinga i usiadłem ukryty pomiędzy regałami ze starymi książkami. Kochałem ten zapach, był taki kojący, ogólnie kochałem biblioteki było tutaj tak cicho zero krzyków i hałasów. Jednak po 50 stronach, zrobiłem się senny ułożyłem się wygodnie i zasnąłem. Pewnie mnie zamkną tutaj na całą noc. Myślałem o wszystkim co mnie ostatnio spotkało, i musiałem przyznać że Sensei jest bardzo przystojny jednak taki hałaśliwy jak jakiś mały bachor lub niewyżyty nastolatek, a przecież jest ode mnie starszy. Pewnie jego dziewczyna jest podobna do niego, też agresywna i wulgarna. Jednak o czym ja myślę? Lepiej zasnę i pogrążę się w krainie snów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz