Że też ten bachor ma czelność mi mówić takie rzeczy. Nazwał mnie sierotą, sam jest sierotą...
- I to sierotą do kwadratu!- wrzasnąłem na cały ryj w pustym zapleczu mojej klasy.- Po co ja się w ogóle tym przejmuję?- westchnąłem i zacząłem zakładać na siebie swoją kurtkę. Dzisiaj nie muszę siedzieć do późna i nie muszę sprawdzać żadnych pieprzonych sprawdzianów. Ta praca byłaby idealna gdyby nie ci gówniarze.
Owinąłem szyję szalikiem, wziąłem swoją torbę i wyszedłem z zaplecza zamykając go, potem wyszedłem z klasy i też ją zamknąłem. Muszę jeszcze tylko wejść do szkolnej biblioteki po zbiór bajek Ignacego Krasickiego, bo trzy z moich jutrzejszych lekcji mają być właśnie o jego utworach.
Ruszyłem przez korytarz, jeszcze nie całkiem pusty, bo dzisiaj w miarę wcześnie kończyłem, a niektóre klasy miały jeszcze zajęcia. Idąc tak zastanawiałem się, co dzisiaj zjeść na obiad. Może zrobię sobie spaghetti tak dla odmiany?
- Oi Hirato-san.- zostałem zaczepiony przez Osamu.- Kończysz już zajęcia, nie?
- Ta, nareszcie.- zaśmiałem się krótko.- Ile ci lekcji zostało?
- Ja mam jeszcze jedną i spadam stąd. Powiedz mi to co dzisiaj z tym sake?
- Spoko, możemy iść, umówmy się o dwudziestej przy parku.
- To do dwudziestej.- uśmiechnął się do mnie i poszedł prawdopodobnie do swojej klasy.
Fajny był z niego gość i był podobno dobrym nauczycielem. Nie wiem, ja tam się nie znam, nie byłem na jego lekcji, ale z tego co wiem to jest ciekawie.
Ja w szkole mam miano najsurowszego, ale też najśmieszniejszego. Dzieciaki jakoś nigdy bardzo nie narzekały na moją zgorzkniałość i nie miały do mnie żadnych uwag czy zastrzeżeń. No, prócz Akito.
Ruszyłem znów do biblioteki. Zacząłem żałować, że założyłem tą kurtkę bo robiło mi się gorąco. No ale jakoś wytrwam.
Wlazłem do sali i uśmiechnąłem się do bibliotekarki. Dobra z niej była kobieta.
- Czego szukasz Hirato-san? Powiem ci gdzie leży.
- Zbiór bajek Krasickiego.
- Hmmm... Powinien być w starszych egzemplarzach, pomóc ci szukać?
- Nie... Poradzę sobie.- odpiąłem kurtkę i wszedłem regały.
Zapach książek był cudowny, a zwłaszcza tych starych, od razu miałem chęć sięgnąć po jedną i zagłębić się w lekturze.
Zdziwiłem się nieźle gdy zobaczyłem na podłodze leżącego Akito, pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że chłopak zasłabł i coś mu się stało, jednak gdy usłyszałem ciche chrapanie to omal nie wybuchnąłem śmiechem. On zasnął! Po prostu spał jak suseł!
Ukucnąłem przy nim i wziąłem książkę która leżała na podłodze. Widocznie podczas jej czytania mu się kimło. Nie powiem chłopak wyglądał słodko, aż chciało się go przytulić, ale posądzili by mnie o pedofilstwo czy coś. Postanowiłem go więc obudzić niż przytulać, przecież jak dalej tu będzie spał to go tu zamkną i przesiedzi tu do rana.
- E mały... Wstawaj.-zatkałem mu nos, a on się zerwał by zaczerpnąć powietrza ustami.- Nie śpimy na warcie.- prychnąłem.
- Co się...? Sensei?- mruknął sennie.
- A kto? Duch Święty gnojku? Czemu tu zasnąłeś?- usiadłem obok niego i zdjąłem szalik z szyi.
- Tak jakoś... Oczy mi się zamknęły.- ziewnął.- Nie wyspałem się.
- Widziałem na moich zajęciach.- mruknąłem.- Byłeś bardziej przymulony niż zazwyczaj. Pewnie pracowałeś do późna, nie?
- Ta, ale co to senseia obchodzi?- spojrzał na mnie dziwnie.
- Jako człowieka nie obchodzi mnie w ogóle, ale jako nauczyciel przejmuję się tym, bo jesteś moim uczniem. Gnojkiem z niewyparzonym jęzorem, ale uczniem.- uśmiechnąłem się lekko widząc jego minę, potem szybko przewertowałem książkę którą niedawno podniosłem.- Masz dobry gust skoro czytasz Kinga.- oddałem mu ją i podniosłem się.- No, lepiej spadaj do domu i tam się wyśpij.
- Po co sensei tu przyszedł?
- A nie mogę?- mruknąłem w jego stronę i zacząłem oglądać tytuły książek na regalach.- Potrzebuję książki na jutrzejsze zajęcia.
- Pomóc szukać?- podniósł się.
- Próbujesz mi się podlizać gówniarzu?- spojrzałem na niego wrednie.- Nie myśl, że zdobędziesz u mnie jakieś specjalne względy.
- Ciszej sensei, jesteśmy w bibliotece... I nie chcę żadnych względów, nie obchodzi mnie to.- zmarszczył nos.
- Nie zwracaj mi uwagi młotku, bo spiorę ci tyłek, tak, że nie usiedzisz do końca tygodnia.- warknąłem.- I jestem cicho dla twojej posranej wiadomości.
- Brzydko się pan wyraża.- pokręcił przecząco głową.- Nie dość, że sierota to jeszcze wulgarny.
- Bo mnie kurwa wkurzyłeś!- warknąłem.- I nadal to robisz!- już chciał coś powiedzieć, ale spojrzałem na niego morderczym wzrokiem.- Stul pysk, bo wyrwę ci język.
- Oh sensei... Teraz robisz się agresywny...- pokiwał głową.
- A ty szukasz tej książki, czy nie? Jak jej nie znajdziesz to wstawię ci pałę!
- Nawet nie wiem czego mam szukać...
- Zbiór bajek Krasickiego.
Akito westchnął i zaczął przeglądać regały. Szukaliśmy tak chwilę, bo większość starych książek nie było podpisanych (trzeba było zaglądać do środka), ale w końcu chłopak znalazł odpowiednią.
- Dzięki.- wziąłem ją od niego i spojrzałem mu w oczy.- Może chcesz się przejść do knajpki? Zjemy coś i powiesz mi coś o sobie. Jesteś ciekawym uczniem, inteligentnym lecz... Pyskatym.- zmrużyłem oczy.
Chciałem dowiedzieć się o nim czegoś więcej, do tego byłem głodny i on chyba też, a do spotkania z Osamu zostało mi jeszcze trochę czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz