poniedziałek, 10 marca 2014

Od Hirato: 19. Won do łóżka



Jego wyznanie mnie zszokowało, nie to mało powiedziane… Przecież to mój uczeń, uczę go literatury i historii, jest ode mnie niewiele młodszy i nie powinien być moim kochankiem. Kurwa! Ja nie powinienem go dotykać!
Ale on też mi się podobał, był mały, słodki i mądry, chciałem go przytulać, całować i dotykać. Chciałem mieć go na własność. Ale przecież… Jak wygram turniej i zmienię pracę to będziemy mogli być razem, więc dlaczego by nie spróbować?
- Hirato-san…- szepnął.- Powiedz coś…
- Niby co?- parsknąłem i powoli się do niego zbliżyłem.- Że mój uczeń się we mnie zakochał i że powinienem wyrzucić go z domu?- stanąłem przed nim.- Słowo kocham cię to jeszcze za dużo.- mruknąłem.
Akito miał zszokowaną twarz i wydawał się być bliski płaczu. A więc, naprawdę mu się podobam, no cóż, nie zaprzeczę jestem boski.
Złapałem delikatnie jego podbródek i spojrzałem swoimi złotymi, wręcz kocimi oczami w niewinne szare oczka. Zbliżyłem się do jego twarzy i uśmiechnąłem lekko, zaraz potem złączyłem nasze usta delikatnie go całując. Nie chciałem być nachalny, jeszcze nie teraz, jest za wcześnie, tak samo jak na seks. Nie myślcie sobie, że go teraz złapię za fraki i zaciągnę do łóżka, może jestem buntownikiem, ale nie jestem debilem.
Czułem jak chłopak cały zdrętwiał, ale lekko uchylił usta wpuszczając mój język do środka. Moje ręce w tym czasie powędrowały w dół przyciągając go do siebie. Nasze języki tańczyły namiętny taniec i chciałem by było tak już zawsze.
Musieliśmy jednak w końcu przerwać by zaczerpnąć powietrza zlizałem leciutko stróżkę śliny która spłynęła mu po podbródku.
- Też mi się podobasz.- zamruczałem jak kot i pogłaskałem go po głowie.- Ale jak będę chory to będziesz się mną opiekował w stroju pielęgniarki.- zaśmiałem się i pocałowałem go w czoło.
Akito nadal stał zdrętwiały i jedyne co się zmieniło to, to, że teraz patrzył mi w oczy.
- Sensei..- szepnął.
Puściłem go cały czas mając uśmiech na ustach i odwróciłem się do blatu by zacząć robić kanapki, byłem głodny i czekałem ze śniadaniem na niego.
- Masz rację, Osamu wczoraj wyznał mi miłość, ale odrzuciłem ją. Zostaliśmy tylko przyjaciółmi.
- Dlaczego ją odrzuciłeś?- zapytał niepewnie.
- Bo ty mi się podobasz, głuchy byłeś jak to mówiłem?- zaśmiałem się.
Chłopak znów zamilkł, a ja dalej robiłem kanapki. W końcu odwróciłem do niego lekko głowę.
- Co tak stoisz jak osioł? Idź do łóżka i zmierz gorączkę bo zaraz ci wleję. Jak zrobię śniadanie to do ciebie przyjdę.

Od Akito: 18 "Kocham cię"

Byłem wściekły jednak przez to że czułem się słabo dość łatwo się podałem w tej walce. Jednak nawet mnie to cieszyło, bo widać że on się o mnie martwił.
Leżałem w łóżku i próbowałem zasnąć, może pomiędzy nimi do niczego nie doszło? Może ja mam szanse, pewnie jest na mnie zły...Przesadziłem nie powinienem go odrzucać, jednak myśl że on robi to innym facetem a potem dotyka mnie, przepełnia moje serce goryczą. Naprawdę chyba się w nim zakochałem, jednak to nie mój typ. Ale moja mama zawsze mówiła że przeciwieństwa się przyciągają. Może jest w tym ziarnko prawdy?
Przewróciłem się na drugi bok, próbowałem zasnąć byłem zmęczony tym całym spacerem. Jednak nie chciałem wracać wcześnie do domu, co gdybym zobaczył ich w dwuznacznej sytuacji. Nie przestań~!
Po chwili wreszcie zasnąłem, w nocy się męczyłem przez temperaturę.
Obudziłem się następnego dnia, chyba było dość późno, okno było lekko otwarte bym miał dostęp do świeżego powietrza. Przetarłem oczy, i usiadłem wygodnie na małym stoliczku nocnym stała szklanka z wodą i lekarstwa.
Naprawdę się o mnie martwi? Nawet trochę się zachowuje jak moja mama, jednak ona jest mniej brutalna.
Na samą tą myśl cicho się zaśmiałem, wziąłem grzecznie lekki bo gdybym tego nie zrobił pewnie Hirato zaczął by na mnie krzyczeć. A ja nie lubię hałasu.
Powoli wstałem i poszedłem do łazienki jakoś się ogarnąć, czułem się lepiej więc chyba nie muszę leżeć w łóżku 24 godziny na dobę. Jednak pewnie on by z wielką chęcią przywiązał mnie do łóżka...
Ogarnąłem się, i umyłem twarz gdy wyszedłem z niej w kuchni siedział on i mocno nad czymś myślał.
-Dzień dobry.- powiedziałem cicho.
-Dlaczego nie leżysz w łóżku?- spojrzał na mnie zły.
-Czuję się lepiej i chciałem z tobą porozmawiać.- cały czas stałem i spoglądałem na niego ze skupieniem.
-Przepraszam za wczoraj, i dziękuję za pomoc.- wydukałem, powoli robiłem się cały czerwony.
-Powiesz mi dlaczego?- wstał i spojrzał na mnie.
-Bylem zły że dotykasz innego mężczyznę a potem mnie...- szepnąłem i odwróciłem wzrok.
-Ja kocham ciebie...Hirato-sensei...- wreszcie to powiedziałem czuję się trochę jak w jakieś powieści romantycznej, serce biło mi jak szalone, pewnie mnie wyśmieje i mnie odrzuci.

Od Hirato: 17. Choroba na śmierć

- O co chodzi?- Osamu zapytał się.- To prze mnie?
- Nie.- zamknąłem drzwi.- Jak zrobi mu się zimno to wróci. Rozbieraj się chciałeś pogadać.- westchnąłem i poszedłem do kuchni by wstawić wodę na kawę.
- Akito z tobą mieszka?- mężczyzna zaczął się rozbierać z kurtki i szalika.
- Ta, na jakiś czas, ma zalane mieszkanie i przyszedł do mnie.- wzruszyłem ramionami.- Nie podoba mi się to, że wyszedł bo jest chory.
Na wspomnienie tego jak mnie wczoraj przytulał aż mi się gorąco zrobiło. Robił to tak jakby nigdy nie chciał mnie puścić.
- Pewnie niedługo wróci.- wszedł do kuchni.- Hirato-san... Muszę ci coś powiedzieć.
- Tak?- odwróciłem się by patrzeć mu w twarz.
- Bo...- zarumienił się i podrapał nerwowo po głowie.- Ty... Ty mi się podobasz.- odwrócił wzrok.- Od dawna.
- Żary sobie robisz?- prychnąłem, chociaż w sumie to całkiem logiczne. Czasami zauważałem jak się na mnie patrzy i te wszystkie propozycje na wypad na sake czy coś w tym stylu... On się próbował do mnie zbliżyć! Ja to mam spóźniony zapłon..- Nie robisz...- stwierdziłem.
- Nie, nie robię.- znów spojrzał na mnie.
- Słuchaj Osamu-san... Z tego nic nie wyjdzie...- westchnąłem.- Jesteś super, naprawdę, ale mam kogoś innego na oku. Zostańmy przyjaciółmi.
- Rozumiem.- uśmiechnął się lekko.- Przyjaźń też mi odpowiada. To co z tą kawą?
- Woda się jeszcze gotuje.- zaśmiałem się.
Osamu pogodził się chyba z wieścią, że nie będziemy razem, powiedział mi, że jeśli nie może mieć mojej miłości to chce mieć moją przyjaźń. Mężczyzna po mile spędzonym ze mną czasem wyszedł o dwudziestej. A Akito nadal nie było. Martwiłem się o niego jak cholera, dzwoniłem, wypatrywałem przez okno i wychodziłem na klatkę by sprawdzić czy wchodzi po schodach.
W końcu jednak o 2:00 w nocy przylazł, cały czerwony, zmarznięty i na pewno z gorączką. Gdy chciałem mu ją zmierzyć tak prowizorycznie przez dotknięcie ręki ten odepchnął mnie i zaczął krzyczeć bym go nie dotykał. A więc tu go bolało, był zazdrosny, dlatego wyszedł. Jednak nie ma o co być zazdrosny, on mi się podoba. Podoba mi się mój uczeń do jasnej cholery! Oczywiście nie powiem tego na głos.
- O nie gówniarzu, w takim stanie, nie masz prawa ze mną dyskutować.- złapałem go za koszulkę.
Akito zaczął się wyrywać i coś krzyczeć, że mam go nawet nie tknąć palcem.
- Zamknij się bo sąsiedzi wezwą policję.- warknąłem i podciąłem mu nogi, tak, że wylądował na ziemi i zamknął pysk.
Kucnąłem koło niego i wziąłem go na ręce by zanieść do łóżka. Chłopak przestał dyskutować bo chyba zdał sobie sprawę, że nie wygra. Jestem od niego silniejszy i więcej umiem (chodzi oczywiście o ninjutsu). Położyłem go na łóżku.
- Rozbieraj się i zmierz gorączkę.
Wyszedłem z sypialni i podreptałem do kuchni by zrobić mu herbatę. Gdy wróciłem z gorącym napojem do pokoju to chłopak leżał już rozebrany pod kołdrą.
- Ile?- podałem mu kubek.
- 38.- mruknął.
- Jesteś głupszy niż myślałem.- warknąłem.- Po jaką cholerę wylazłeś na ten mróz?! Wiesz, co? Mam to w dupie. Jeśli chcesz się wykończyć to nie będę ci przeszkadzał, ale weź jeszcze leki.- podałem mu trzy różne tabletki i dopilnowałem by je połknął.- Dobranoc.- wyszedłem z sypialni i zamknąłem za sobą drzwi.
Poszedłem do salonu i położyłem się na kanapie. Głupi szczyl... Jak chce się zachorować na śmierć to nie będę mu w tym przeszkadzał.
Przykryłem się kocem i zamknąłem oczy by zasnąć. Nie musiałem na to długo czekać bo byłem wykończony.

Od Akito: 16 Foch

Myślałem że mnie pocałuje, chociaż chciałem tego jednak on jedynie wydał polecenie. Dobrze że miałem gorączkę, bo przynajmniej nie widział jak mocno zrobiłem się czerwony. Położyłem się i zamknąłem oczy, starałem zasnąć, jednak jakoś nie potrafiłem. Jednak gdy bardziej się w niego wtuliłem, bardzo szybko zasnąłem. Był taki ciepły, jednak wiedziałem że to wszystko się skończy gdy tylko wyzdrowieje.
Obudziłem się wcześnie rano, czułem się lepiej. Wstałem z łóżka i wziąłem prysznic, ubrałem się ciepło bym mnie nie zawiało. Gdy wyszedłem z łazienki Hirato siedział w kuchni i pił kawę.
-Już się lepiej czujesz?- zapytał.
-Tak to dzięki tobie.- lekko się uśmiechnąłem. Zrobiłem sobie kaszkę mleczną z bananami, bardzo lubiłem ją jeść gdy byłem mały. Podałem jedną porcję pod nos chłopakowi a sam usiadłem na przeciwko niego i zacząłem jeść.
-Dziękuję, jednak powinieneś jeszcze leżeć.- mruknął, i zaczął jeść.
-Bez przesady, czuję się lepiej.- odpowiedziałem i sam zjadłem całe śniadanie, jak ja dawno się tak najadłem. Nie lubiłem być chory bo wtedy tracę apetyt, jest mi słabo i nie czuję smaku a to takie denerwujące. Resztę dnia spędziłem na kanapie owinięty kocem i czytając książkę Kinga. Dlaczego pod kocem? Bo Hirato zaczął na mnie krzyczeć, a ja dla świętego spokoju wolałem się go posłuchać. On naprawdę jest strasznie głośny, jednak to do niego pasuje i może dlatego go tak bardzo lubię.
-Co tak czytasz?- usiadł koło mnie.
-Kinga "Łowca snów"- mruknąłem i zamknąłem książkę. Spojrzałem na chłopaka, który badawczo się mi przyglądał.
-Co mam coś na twarzy?- zrobiłem się cały czerwony.
-Nie tylko się zamyśliłem.- poczochrał mnie po włosach. Ja jedynie wstałem by się czegoś napić, jednak wtedy zadzwonił ktoś do drzwi.
-Ja otworzę.- powiedziałem i podszedłem do drzwi. Gdy je otworzyłem od razu dostrzegłem mojego nauczyciela od biologi. Pewnie przyszedł do Hirato...
Zamknąłem mu drzwi przed nosem.
-Kto to był?- zapytał mężczyzna.
-Pomyłka.- jednak ten facet znów zaczął dzwonić, w końcu Hirato wściekły sam otworzył drzwi.
-Akito! Kurwa to mój przyjaciel.- od razu zaczął na mnie krzyczeć i wpuścił do środka jego. Zauważyłem że Sensei jest zakochany w Hirato, patrzy się na niego podczas przerw.
-Za głośno.- ubrałem się i wyszedłem. Byłem wściekły, i dodatkowo zazdrosny, pewnie będą się zabawiać.
-Wracaj do domu.- krzyknął za mną. Jednak go zlekceważyłem i wyszedłem na mróz, cholera i gdzie mam teraz pójść. W ostateczności przesiedziałem cały czas w kawiarni. Myślałem nad wszystkim intensywnie, niestety ale dość wcześnie zamknęli więc wybrałem się na długi spacer. Więc wróciłem jakoś o 2 w nocy, od razu na powitanie wyskoczył Hirato.
-Jesteś cały czerwony!- chciał mi sprawdzić temperaturę, jednak odepchnąłem go od siebie.
-Nie dotykaj mnie...- nie chciałem by dotykał najpierw innego mężczyznę a potem mnie...Chciałem być tym jedynym, jednak pewnie jest flirciarzem a mną się jedynie zabawia i ma niezły ubaw. Unikałem jego wzroku, rozebrałem się w wejść.

niedziela, 9 marca 2014

Od Hirato: 15. Gorąco.

Z tym dzieciakiem coś było nie tak, najpierw był zazdrosny, teraz tuli się do mnie jakbym był jego kochankiem... Nie to że mi się to nie podoba, wręcz przeciwnie chętnie bym go zaczął całować i obmacywać, ale z wiadomych powodów nie mogłem. Nie pomagał mi to, że było mi gorąco i czułem jego dotyk.
Za cholerę nie mogłem zasnąć, za to Akito chrapał w najlepsze. Sprawnie odwróciłem się do niego by spojrzeć na jego twarz. Miał wielkie rumieńce i po czole spływały mu małe kropelki potu. Dotknąłem dłonią jego czoła, był rozpalony i do tego się jeszcze do mnie tulił, nie diwie się, że było mi gorąco.
- Akito-kun, obudź się.- pogłaskałem go po policzku.
Chłopak otworzył lekko oczy i spojrzał na mnie swoimi ładniutkimi szklistymi oczkami.
- Hirato-san...- wychrypiał.- Gorąco... Pić...
- Zaraz ci przyniosę, tylko mnie puść.
Ale on wtulił się we mnie jeszcze bardziej.
- Nie idź...
- Zaraz przyjdę, obiecuję.
W końcu mnie puścił, podniosłem się i poszedłem do kuchni, cholera, sam też muszę się przebrać bo nie będę spał w ubraniu i tak jestem już cały spocony. Nalałem do szklanki wody i wróciłem z nią do sypialni. Chłopak siedział i miał zaspany wzrok. Podałem mu picie i od razy wyżłopał wszystko. Ja w tym czasie zdjąłem z siebie ciuchy i zostałem w samych bokserkach. Wiem jak to mogło wyglądać, ale tutaj jest istna pustynia, a dodatkowo z nim w łóżku... Dlaczego ja w ogóle z nim śpię?! A no tak... Bo on tego chce, a mi się to podoba.
Akito nie spuszczał ze mnie wzroku, coś mu sfiksowało przez tą gorączkę.
Dałem mu leki i położyłem na czole zimny, mokry ręcznik.
- Sensei... Gorąco...- położył się plackiem.
Uchyliłem okno, by wleciało tu trochę świeżego, nocnego powietrza. Stanąłem przy łóżku, po stronie gdzie leżał chłopak. Odkryłem go i pomogłem zdjąć mu koszulkę i spodnie. Dlaczego ja tego wcześniej nie zrobiłem? On ma takie ładne ciało... Takie delikatne i jakby niewinne. Dobra... Przestań myśleć w ten sposób!
Ponownie go przykryłem i poszedłem znów nalać mu wody, sam też się napiłem. Gdy wróciłem i szklanka została opróżniona dostałem jawny rozkaz, że mam stawić się w łóżku na kolejną dawkę tulenia. Jakoś byłem zbyt zmęczony na odmówienie i pościelenie sobie kanapy więc położyłem się znów obok niego. Chłopak przytulił się do mnie i oplótł nogami.
- Akito-kun, nie przesadzasz?
- Nie.- uśmiechnął się i wtulił twarz w moją klatę, czułem jak dociska zimny ręcznik (który miał na czole) do mojej skóry.
- Niech ci już będzie.- pogłaskałem go po główce i zamknąłem oczy.
Leżeliśmy tak jakiś czas, serce mi waliło jak oszalałe i było mi przyjemnie, ale w pewnym momencie Akito wciągnął powietrze i kichnął.
- Serio..?- jęknąłem.- Jak kurwa będę chory to będziesz spał w wannie.- mruknąłem.
- Przepraszam Hirato-san.- pociągnął nosem, przekręcił się na drugą stronę, wziął chusteczkę i znów znaleźliśmy się twarzą w twarz. Niebieskowłosy zaczął delikatnie wycierać moją klatkę piersiową, bo właśnie tam mi nakichał.
Patrzyłem na niego uważnie i gdy skończył złapałem jego podbródek i zmusiłem by patrzył mi w oczy. Miał ładne, duże, szkliste, szare oczka, a pod nimi wielkie rumieńce. Zbliżyłem twarz do jego, chciałem go pocałować, delikatnie musnąć wargami, by poczuć smak jego ust, ale powstrzymałem się.
- Idziemy spać.- szepnąłem.

Od Akito: 14 Przytulnie

-Możesz przynieść mi laptopa...- spojrzałem na niego, on tylko pokiwał potwierdzająco głową i wyszedł z sypialni. Ja jedynie wziąłem specjalnie przygotowaną czekoladę i trochę się napiłem, była całkiem dobra. Ciekawiło mnie dlaczego on tak długo poszukuje komputera, przecież leży na samym wierzchu. Ale cóż może ma problemy z wzrokiem.
Gdy wypiłem już całą czekoladę, on wszedł z moim laptopem. Uśmiechnąłem się lekko do niego i od razu go wziąłem.
-Dziękuję bardzo.- powiedziałem. Włączyłem od razu, plik gdzie mam zapisane wszystkie rozdziały książki, po chwili po pokoju rozległ się dźwięk klawiszy. Skupiłem się, zawsze gdy pisałem robiłem to całym sobą, nic nie mogło mnie wtedy rozproszyć wtedy byłem tylko ja i ona.
Chyba Hirato coś mówił, jednak nie słuchałem jego. W ostateczności zakończyło się na tym że napisałem 2 nowe rozdziały i odłożyłem komputer bo mnie oczy lekko bolały. Położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy, ładnie pachniało Hirato...
Jednak nagle poczułem jak jego dłoń dotyka mojego czoła, lekko otwarłem oczy. Był bardzo blisko mojej twarzy, aż czułem jego ciepły oddech.
-Hirato-sensei.- powiedziałem bardzo cicho i chwyciłem go za rękę, wciągając do łóżka.
-Co ty robisz?- krzyknął ja jedynie wciągnąłem go pod pierzynę i mocno się do niego przytuliłem.
-Ciszej...- powiedziałem, i zamknąłem oczy. Był taki ciepły, chyba naprawdę się w nim zakochałem. Moje serce szybko kołatało, a ja czułem przyjemne uczucie w brzuchu. Zawsze myślałem że interesują mnie tylko dziewczyny, lub nie umiem kochać. Moje związki wyglądały tragicznie, jednak teraz czuję że to coś więcej.
-Oszalałeś? Co się z tobą dzieje.- powiedział oburzony.
-Nie, zostań ze mną...jest dobrze.- szepnąłem i szybko zasnąłem. Specjalnie przytuliłem go mocno by mi nie uciekł podczas snu. Byłem dość zmęczony po pisaniu, a i też przez tą chorobę.
Jednak cieszę się że zachorowałem, bo mogę go przytulać do siebie. Ciekawe o czym on teraz myśli, i czy w ogóle mnie lubi?
To takie dziwne, przecież jestem facetem tak samo jak on...ale Hirato-sensei mi się podoba.

Od Hirato: 13. Gorąca czekolada

To chyba były jakieś żarty... Gdy spałem bo łeb mi pękał na tysiąc kawałków ten gówniarz odebrał mój telefon i nagadał Osamu coś przez co on myśli, że Akito to mój chłopak.
Chociaż muszę przyznać, że było mi naprawdę dobrze gdy Akito mnie przytulał, niby wiedziałem, że to tylko po to by było mu cieplej, ale strasznie mi się to podobało i chciałem więcej. Z trudem się powstrzymywałem by się do niego odwrócić, spojrzeć w oczy i leciutko go pocałować. KURWA!! O CZYM JA MYŚLĘ!?
- Czego niby nie rozumiem?!- warknąłem.
- Ciszej sensei...- mruknął spod kołdry.- Głowa mnie boli od twoich krzyków.
- Uh...! Ty...! Gnojek.- warknąłem.- Zmierz temperaturę, a ja idę zrobić coś ciepłego do picia.
Odwróciłem się i wyszedłem z sypialni, poszedłem szybko do kuchni i oparłem się o zimny blat. Dlaczego ja tak na niego dziwnie reaguje? Serce mi szybciej bije i robi mi się gorąco... Kurwa...
Dlaczego w ogóle on zrobił takie coś? Dlaczego odebrał ten telefon i coś powiedział? Może chciał zrobić mi jakiś żart? Studenci często je robią swoim nauczycielom, ale przecież to nie podobne do Akito. A jeśli to nie był kawał to co? Czyżby był zazdrosny? O mnie? Przecież podobno jestem mu obojętny, bo jestem zbyt krzykliwy i w ogóle... A poza tym jestem jego NAUCZYCIELEM! Chociaż... Jeśli wygram turniej ninjutsu otworzy się przede mną nowa kariera której pragnę. Odszedłbym z obecnej pracy i zatrudnił się u senseia (już dawno mi proponował posadę), potem jakbym zdobył kasę z wyższej pensji i turniejów założyłbym własne dojo.
Wziąłem do ręki swoją komórkę i wykręciłem numer Osamu, muszę mu wszystko wytłumaczyć, nie chce by jakoś się ode mnie oddalił, lubiłem go, był moim bardzo dobrym kolegą, a nawet przyjacielem.
- Moshi moshi?- mruknął.
- Konichiwa Osamu-san, masz czas pogadać.
- Pewnie, dla ciebie zawsze.
- Chciałem ci wytłumaczyć to co się stało jakiś czas temu, to nie był mój chłopak tylko mój kolega i zrobił sobie głupi żart.
- Rozumiem.- zaśmiał się.- Jak się czujesz, może przynieść ci jakieś leki, albo zrobić coś do jedzenia?
- Nie, dzięki jest dobrze, chciałem zrobić sobie tylko wolne.
- Ale nic nie jest?
- Wszystko jest okej, boli mnie tylko głowa, ale zaraz wezmę tabletkę. Dzięki za troskę.
- Mógłbym jutro do ciebie wpaść po pracy? Chciałbym ci coś powiedzieć.- powiedział trochę nieśmiało.
- Jasne, do jutra.- uśmiechnąłem się.
Rozłączyłem się i zabrałem do robienia dwóch gorących czekolad. Bądź co bądź Akito nadal jest chory i nadal moim obowiązkiem jest się nim opiekować. Ma szczęście, że wytłumaczyłem jakoś tą sytuację, bo miałby przesrane nie zważając nad tym czy mi się podoba czy nie.
Zastygłem i po moich plecach przeszedł zimny dreszcz.
- On mi się podoba...?- szepnąłem.- Dlaczego tak pomyślałem? Kurwa to mój uczeń... Ale już niedługo przecież chcę się zwolnić...
Zamyślony dokończyłem robienie czekolady i poszedłem z nią do sypialni. Jeden kubek dałem chłopakowi, z drugiego napiłem się łyka.
- Ile gorączki?- spytałem.
- 38,5 trochę spadło.- westchnął.
- I bardzo dobrze, zaraz przyjdę.- postawiłem kubek na szafce nocnej i poszedłem do łazienki.
Wziąłem biały, dość mały ręcznik i zmoczyłem go zimną wodą, potem wróciłem z nim do Akito i położyłem mu na czole.
- Zimne...- jęknął.
- To ci zbije gorączkę. Jeśli się od ciebie zarażę to nakopie ci do dupy.- zaśmiałem się i poczochrałem go po czuprynie, nie umiałem się na niego długo złościć, był słodziutki i do tego z tymi rumieńcami... W sumie to nie jest ode mnie jakoś bardzo młodszy...- Przynieść ci coś by ci nudno nie było?

piątek, 7 marca 2014

Od Akito: 12 Chyba się zakochałem

To było naprawdę dziwne, Hirato się mną zajmował jak moja mama. Nawet mnie to cieszyło, bo przynajmniej się mną interesuje. Jednak gdy wszedł do łóżka obok mnie, by było mi ciepło...Zrobiłem się lekko czerwony. Serce zaczęło walić mi jak szalone, aż mnie zaczęło boleć. Zamknąłem oczy i udawałem że zasnąłem, ale tak naprawdę przytuliłem się do Senseia i owinąłem go nogami by mi nie uciekł. Potem naprawdę zasnąłem, było mi tak przyjemnie.
Po paru godzinach obudziłem się, już się trochę lepiej czułem, jak widać Hirato z nudów też zapadł w sen. Powoli wstałem i skorzystałem z łazienki, starałem się być cicho by go nie obudzić. Pewnie by na mnie krzyczał, jak mogłem wyjść z łóżka i mam leżeć. Zjadłem coś szybko, i połknąłem lekarstwa. Temperatura chyba mi spadła bo nie byłem już tak osłabionym człowiekiem.
Wróciłem cicho do łóżka i położyłem się koło mężczyzny. Jednak nagle zadzwonił jego telefon, szybko odebrałem chociaż nie powinienem.
-Słucham?- mruknąłem bardzo cicho, by on mnie nie usłyszał.
-Hirato-san słyszałem że wziąłeś wolne, jesteś chory? Wpadnę do ciebie i zajmę się tobą.- powiedział, był to jakiś mężczyzna. Może to jego chłopak? Poczułem zazdrość.
-Ja się nim lepiej zajmę.- warknąłem i od razu się rozłączyłem. Wróciłem do łóżka i mocno do siebie przytuliłem chłopaka. Ja chyba się w nim zakochałem chce go przytulać a moje serce na jego widok bije szybciej. A sama myśl o tym że ma kogoś, wzbudza we mnie zazdrość i złość. Nigdy nie myślałem że zakocham się w facecie i to jeszcze moim nauczycielu. To takie dziwne uczucie, jednak nigdy mnie jakoś nie kręciły dziewczyny. Oczywiście z nimi spałem i byłem w jakimś tam związku ale to na dość krótki okres czasu. Zamknąłem oczy i zasnąłem.
Obudził mnie jakiś hałas, stał nade mną wściekły Hirato. Spojrzałem na niego, nieobecnym wzrokiem i ziewnąłem.
-Co się stało?- powiedziałem.
-Jak to co? Odebrałeś mój telefon...teraz on myśli że mam faceta.- powiedział oburzony.
-To twój kochanek?- nagle wokół mnie pojawiła się demoniczna aura.
-Racja masz prawo umawiać się z kim tylko chcesz.- prychnąłem niezadowolony. Widać że był wściekły, chciał już coś krzyknąć jednak przerwałem mu.
-Sensei nie tak głośno, nic jak zwykle nie rozumiesz...- przykryłem się pierzyną.

sobota, 1 marca 2014

Od Hirato: 11. Musi być cieplutko

Jak się okazało w domu nie było Akito. Lepiej dla mnie, umyłem sobie głowę, oczyściłem ranę i jakoś sobie zabandażowałem by nie spadło mi w nocy. Zakrwawiony szalik włożyłem do pralki i nastawiłem ją by się prała. Rano go wyjmę i zawieszę na kaloryferze.
Potem po wzięciu dosyć mocnych leków na ból głowy położyłem się spać.

Obudziłem się jakoś przed dziesiątą. Głowa mi trochę ciążyła, ale nie przejmowałem się tym jakoś, to pewnie niegroźna rana. Przeciągnąłem się porządnie i wygramoliłem się z łóżka. Zrezygnowałem z porannych ćwiczeń i poczłapałem do kuchni by zrobić sobie kawy i jakieś śniadanie. Widocznie Akito jeszcze spał, musiał wrócić późno, bo z tego co wiedziałem wstawał dosyć wcześnie rano.
Gdy woda się gotowała poszedłem do salonu gdzie on spał na kanapie. Obudzę go i zapytam co chce na śniadanie. Jednak gdy tylko ujrzałem jego twarz to od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. Miał wypieki i ciężko oddychał i co jakiś czas wstrząsały nim dreszcze. Dotknąłem delikatnie jego czoła by sprawdzić czy ma gorączkę, on był wręcz rozpalony.
- O nie, nie będziesz mi tu spał w takim stanie.- mruknąłem i wziąłem go na ręce.
Chłopak coś wymamrotał i przytulił się do mnie. To było słodkie i przyjemne, ale zaraz... Nie mogę tak myśleć, to mój uczeń...
Zaniosłem go do swojej sypialni, ułożyłem w łóżku i opatuliłem kołdrą. Że też musiał się wtedy obudzić.
- Gomene, ale co się stało?- wydukał patrząc na mnie.
- Jesteś chory, to się stało. Leż tu zaraz przyjdę.- odwróciłem się na pięcie i poszedłem do łazienki po apteczkę.
Wyjąłem z niej termometr, leki na ból głowy i witaminy. Z tym wszystkim wróciłem do Akito.
- Zmierz gorączkę, ja w tym czasie zrobię ci śniadanie i gorącą herbatę.
- Sensei... Nie trzeba...- mruknął biorąc termometr.
- Ucisz się i zmierz tą temperaturę.- powiedziałem wychodząc z pokoju.
Polazłem do kuchni i szybko zalałem herbatę wodą w która od jakiegoś czasu się już gotowała. Potem zrobiłem mu parę kanapek i wziąłem pod pachę kilka książek by nie było mu nudno. Polazłem z tym wszystkim do sypialni.
- Ile gorączki?- zapytałem na wejściu.
- 39...- jęknął.- Hirato-san co ze szkołą? Pracą?
Chłopak wydawał się być załamany, rozumiałem go trochę, gdy się uczyłem też nie lubiłem mieć zaległości.
Położyłem talerz i kubek na szafce nocnej (książki też) i usiadłem na łóżku.
- Nic, musisz być w domu co najmniej tydzień, wezmę na ten czas wolne by się tobą zająć. Nie możesz siedzieć sam w domu w takim stanie.
- Co?- zdziwił się.- Ne, Hirato-san nie pozwalam ci!
- A co ty możesz?- zaśmiałem się.- Już dawno nie miałem wolnego, trochę odpocznę, a poza tym wczoraj miałem mały wypadek trochę mnie głowa boli.
- Co się stało?
- Nic takiego, musiałem uciszyć paru gości. No..- pogłaskałem go po głowie delikatnie.- Zjedz śniadanie, ja muszę zadzwonić gdzieś.
Podniosłem się i wyszedłem z pokoju ignorując gadanie chłopaka. Polazłem do przedpokoju i wyjąłem z kieszeni kurtki swoją komórkę i numer telefonu od tej dziewczyny. Kazała do siebie zadzwonić i jeśli zrobię to teraz to potem będę miał to z głowy.
Wykręciłem numer i czekałem cierpliwie aż on odbierze.
- Moshi moshi?
- Ohayo, jestem tym facetem który uratował ci wczoraj tyłek.
- Ooo~! To ty~! Jak się czujesz? Jak głowa? Byłeś u lekarza? Tak w ogóle jestem Yoko.
- Ja jestem Hirato i nic mi nie jest, to niegroźna rana.
- Krwawi ci jeszcze?
- Nie, już dawno nie.- zaśmiałem się.- Tobie nic nie jest?
- Wszystko dobrze, muszę kończyć Hirato-san, zadzwonię jeszcze do ciebie.
- Sayonara.- uśmiechnąłem się i rozłączyłem.- No, to już jest załatwione, teraz szalik.
Podreptałem do łazienki i wyjąłem z pralki swój szalik, krew się chyba całkowicie sprała, to dobrze. Poszedłem z nim do sypialni i powiesiłem na kaloryferze, potem spojrzałem na Akito który kończył kanapki.
- Jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli...- westchnął.- I zimno mi.
Podszedłem do szafki nocnej i wyjąłem z listka jedną tabletkę przeciwbólową. Podałem ją chłopakowi, a on szybko ją połknął.
- Na to, że ci zimno mam inny sposób. Posuń się.
Akito chyba nie wiedział o co mi chodzi, ale posłusznie się posunął. Jeśli ma mu być się zrobić ciepło i to w dość szybkim czasie to ten sposób będzie najlepszy. Wlazłem do łóżka pod kołdrę.