Jego wyznanie mnie zszokowało, nie to mało powiedziane…
Przecież to mój uczeń, uczę go literatury i historii, jest ode mnie niewiele
młodszy i nie powinien być moim kochankiem. Kurwa! Ja nie powinienem go
dotykać!
Ale on też mi się podobał, był mały, słodki i mądry,
chciałem go przytulać, całować i dotykać. Chciałem mieć go na własność. Ale
przecież… Jak wygram turniej i zmienię pracę to będziemy mogli być razem, więc
dlaczego by nie spróbować?
- Hirato-san…- szepnął.- Powiedz coś…
- Niby co?- parsknąłem i powoli się do niego zbliżyłem.- Że
mój uczeń się we mnie zakochał i że powinienem wyrzucić go z domu?- stanąłem
przed nim.- Słowo kocham cię to jeszcze za dużo.- mruknąłem.
Akito miał zszokowaną twarz i wydawał się być bliski płaczu.
A więc, naprawdę mu się podobam, no cóż, nie zaprzeczę jestem boski.
Złapałem delikatnie jego podbródek i spojrzałem swoimi
złotymi, wręcz kocimi oczami w niewinne szare oczka. Zbliżyłem się do jego
twarzy i uśmiechnąłem lekko, zaraz potem złączyłem nasze usta delikatnie go
całując. Nie chciałem być nachalny, jeszcze nie teraz, jest za wcześnie, tak
samo jak na seks. Nie myślcie sobie, że go teraz złapię za fraki i zaciągnę do
łóżka, może jestem buntownikiem, ale nie jestem debilem.
Czułem jak chłopak cały zdrętwiał, ale lekko uchylił usta
wpuszczając mój język do środka. Moje ręce w tym czasie powędrowały w dół
przyciągając go do siebie. Nasze języki tańczyły namiętny taniec i chciałem by
było tak już zawsze.
Musieliśmy jednak w końcu przerwać by zaczerpnąć powietrza
zlizałem leciutko stróżkę śliny która spłynęła mu po podbródku.
- Też mi się podobasz.- zamruczałem jak kot i pogłaskałem go
po głowie.- Ale jak będę chory to będziesz się mną opiekował w stroju
pielęgniarki.- zaśmiałem się i pocałowałem go w czoło.
Akito nadal stał zdrętwiały i jedyne co się zmieniło to, to,
że teraz patrzył mi w oczy.
- Sensei..- szepnął.
Puściłem go cały czas mając uśmiech na ustach i odwróciłem
się do blatu by zacząć robić kanapki, byłem głodny i czekałem ze śniadaniem na
niego.
- Masz rację, Osamu wczoraj wyznał mi miłość, ale odrzuciłem
ją. Zostaliśmy tylko przyjaciółmi.
- Dlaczego ją odrzuciłeś?- zapytał niepewnie.
- Bo ty mi się podobasz, głuchy byłeś jak to mówiłem?-
zaśmiałem się.
Chłopak znów zamilkł, a ja dalej robiłem kanapki. W końcu
odwróciłem do niego lekko głowę.
- Co tak stoisz jak osioł? Idź do łóżka i zmierz gorączkę bo
zaraz ci wleję. Jak zrobię śniadanie to do ciebie przyjdę.