Potem po wzięciu dosyć mocnych leków na ból głowy położyłem
się spać.
Obudziłem się jakoś przed dziesiątą. Głowa mi trochę ciążyła, ale nie przejmowałem się tym jakoś, to pewnie niegroźna rana. Przeciągnąłem się porządnie i wygramoliłem się z łóżka. Zrezygnowałem z porannych ćwiczeń i poczłapałem do kuchni by zrobić sobie kawy i jakieś śniadanie. Widocznie Akito jeszcze spał, musiał wrócić późno, bo z tego co wiedziałem wstawał dosyć wcześnie rano.
Gdy woda się gotowała poszedłem do salonu gdzie on spał na kanapie. Obudzę go i zapytam co chce na śniadanie. Jednak gdy tylko ujrzałem jego twarz to od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. Miał wypieki i ciężko oddychał i co jakiś czas wstrząsały nim dreszcze. Dotknąłem delikatnie jego czoła by sprawdzić czy ma gorączkę, on był wręcz rozpalony.
- O nie, nie będziesz mi tu spał w takim stanie.- mruknąłem i wziąłem go na ręce.
Chłopak coś wymamrotał i przytulił się do mnie. To było słodkie i przyjemne, ale zaraz... Nie mogę tak myśleć, to mój uczeń...
Zaniosłem go do swojej sypialni, ułożyłem w łóżku i opatuliłem kołdrą. Że też musiał się wtedy obudzić.
- Gomene, ale co się stało?- wydukał patrząc na mnie.
- Jesteś chory, to się stało. Leż tu zaraz przyjdę.- odwróciłem się na pięcie i poszedłem do łazienki po apteczkę.
Wyjąłem z niej termometr, leki na ból głowy i witaminy. Z tym wszystkim wróciłem do Akito.
- Zmierz gorączkę, ja w tym czasie zrobię ci śniadanie i gorącą herbatę.
- Sensei... Nie trzeba...- mruknął biorąc termometr.
- Ucisz się i zmierz tą temperaturę.- powiedziałem wychodząc z pokoju.
Polazłem do kuchni i szybko zalałem herbatę wodą w która od jakiegoś czasu się już gotowała. Potem zrobiłem mu parę kanapek i wziąłem pod pachę kilka książek by nie było mu nudno. Polazłem z tym wszystkim do sypialni.
- Ile gorączki?- zapytałem na wejściu.
- 39...- jęknął.- Hirato-san co ze szkołą? Pracą?
Chłopak wydawał się być załamany, rozumiałem go trochę, gdy się uczyłem też nie lubiłem mieć zaległości.
Położyłem talerz i kubek na szafce nocnej (książki też) i usiadłem na łóżku.
- Nic, musisz być w domu co najmniej tydzień, wezmę na ten czas wolne by się tobą zająć. Nie możesz siedzieć sam w domu w takim stanie.
- Co?- zdziwił się.- Ne, Hirato-san nie pozwalam ci!
- A co ty możesz?- zaśmiałem się.- Już dawno nie miałem wolnego, trochę odpocznę, a poza tym wczoraj miałem mały wypadek trochę mnie głowa boli.
- Co się stało?
- Nic takiego, musiałem uciszyć paru gości. No..- pogłaskałem go po głowie delikatnie.- Zjedz śniadanie, ja muszę zadzwonić gdzieś.
Podniosłem się i wyszedłem z pokoju ignorując gadanie chłopaka. Polazłem do przedpokoju i wyjąłem z kieszeni kurtki swoją komórkę i numer telefonu od tej dziewczyny. Kazała do siebie zadzwonić i jeśli zrobię to teraz to potem będę miał to z głowy.
Wykręciłem numer i czekałem cierpliwie aż on odbierze.
- Moshi moshi?
- Ohayo, jestem tym facetem który uratował ci wczoraj tyłek.
- Ooo~! To ty~! Jak się czujesz? Jak głowa? Byłeś u lekarza? Tak w ogóle jestem Yoko.
- Ja jestem Hirato i nic mi nie jest, to niegroźna rana.
- Krwawi ci jeszcze?
- Nie, już dawno nie.- zaśmiałem się.- Tobie nic nie jest?
- Wszystko dobrze, muszę kończyć Hirato-san, zadzwonię jeszcze do ciebie.
- Sayonara.- uśmiechnąłem się i rozłączyłem.- No, to już jest załatwione, teraz szalik.
Podreptałem do łazienki i wyjąłem z pralki swój szalik, krew się chyba całkowicie sprała, to dobrze. Poszedłem z nim do sypialni i powiesiłem na kaloryferze, potem spojrzałem na Akito który kończył kanapki.
- Jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli...- westchnął.- I zimno mi.
Podszedłem do szafki nocnej i wyjąłem z listka jedną tabletkę przeciwbólową. Podałem ją chłopakowi, a on szybko ją połknął.
- Na to, że ci zimno mam inny sposób. Posuń się.
Akito chyba nie wiedział o co mi chodzi, ale posłusznie się posunął. Jeśli ma mu być się zrobić ciepło i to w dość szybkim czasie to ten sposób będzie najlepszy. Wlazłem do łóżka pod kołdrę.
Polazłem do kuchni i szybko zalałem herbatę wodą w która od jakiegoś czasu się już gotowała. Potem zrobiłem mu parę kanapek i wziąłem pod pachę kilka książek by nie było mu nudno. Polazłem z tym wszystkim do sypialni.
- Ile gorączki?- zapytałem na wejściu.
- 39...- jęknął.- Hirato-san co ze szkołą? Pracą?
Chłopak wydawał się być załamany, rozumiałem go trochę, gdy się uczyłem też nie lubiłem mieć zaległości.
Położyłem talerz i kubek na szafce nocnej (książki też) i usiadłem na łóżku.
- Nic, musisz być w domu co najmniej tydzień, wezmę na ten czas wolne by się tobą zająć. Nie możesz siedzieć sam w domu w takim stanie.
- Co?- zdziwił się.- Ne, Hirato-san nie pozwalam ci!
- A co ty możesz?- zaśmiałem się.- Już dawno nie miałem wolnego, trochę odpocznę, a poza tym wczoraj miałem mały wypadek trochę mnie głowa boli.
- Co się stało?
- Nic takiego, musiałem uciszyć paru gości. No..- pogłaskałem go po głowie delikatnie.- Zjedz śniadanie, ja muszę zadzwonić gdzieś.
Podniosłem się i wyszedłem z pokoju ignorując gadanie chłopaka. Polazłem do przedpokoju i wyjąłem z kieszeni kurtki swoją komórkę i numer telefonu od tej dziewczyny. Kazała do siebie zadzwonić i jeśli zrobię to teraz to potem będę miał to z głowy.
Wykręciłem numer i czekałem cierpliwie aż on odbierze.
- Moshi moshi?
- Ohayo, jestem tym facetem który uratował ci wczoraj tyłek.
- Ooo~! To ty~! Jak się czujesz? Jak głowa? Byłeś u lekarza? Tak w ogóle jestem Yoko.
- Ja jestem Hirato i nic mi nie jest, to niegroźna rana.
- Krwawi ci jeszcze?
- Nie, już dawno nie.- zaśmiałem się.- Tobie nic nie jest?
- Wszystko dobrze, muszę kończyć Hirato-san, zadzwonię jeszcze do ciebie.
- Sayonara.- uśmiechnąłem się i rozłączyłem.- No, to już jest załatwione, teraz szalik.
Podreptałem do łazienki i wyjąłem z pralki swój szalik, krew się chyba całkowicie sprała, to dobrze. Poszedłem z nim do sypialni i powiesiłem na kaloryferze, potem spojrzałem na Akito który kończył kanapki.
- Jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli...- westchnął.- I zimno mi.
Podszedłem do szafki nocnej i wyjąłem z listka jedną tabletkę przeciwbólową. Podałem ją chłopakowi, a on szybko ją połknął.
- Na to, że ci zimno mam inny sposób. Posuń się.
Akito chyba nie wiedział o co mi chodzi, ale posłusznie się posunął. Jeśli ma mu być się zrobić ciepło i to w dość szybkim czasie to ten sposób będzie najlepszy. Wlazłem do łóżka pod kołdrę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz