wtorek, 18 lutego 2014

Od Hirato: 1. Nowy uczeń

Kolejny dzień w tej budzie. Uwielbiam tą pracę, bo literatura i historia są dla mnie wszystkim, ale nie przepadam za uczniami. Zwłaszcza za rozwydrzonymi gówniarzami którzy uważają się za najmądrzejszych na świecie i pstrykają sobie na przerwach sweet focie, by potem przerobić je w Photo shopie (lub innym programie) i wstawić na Facebooka.
Do tego na dworze panuje brud, chłód i ubóstwo, czyli zima. Kocham tą porę roku, ale niewyżyci studenci zawsze bawią się przed budynkiem w bitwę na śnieżki, nie raz dostałem w głowę wracając do domu, lub nawet gorzej, śnieg wpadł mi za kurtkę.
Teraz jednak byłem na środku wielkiego korytarza, z dziennikiem w ręku i podpierając ścianę pełniłem dyżur. Oglądanie tych gnojków przyprawiało mnie o mdłości, chociaż niekiedy zdarzały się pojedyncze osobniki które były normalne, najczęściej wśród dziewczyn, rzadziej u chłopaków.
Przejrzałem szybko kartkówki klasy z którą przed chwilą miałem zajęcia, po pierwszych czterech pracach stwierdziłem, że nie będę sobie bardziej psuł nerwów bo ci idioci niczego się nie nauczyli. Schowałem kartki do swojej torby i dalej stałem pod ścianą jak ten przygłup.
Mam lepsze rzeczy do roboty, wolałbym poczytać, albo sprawdzić sprawdziany by mieć mniej roboty w domu, no ale mus to mus. Dobrze, że przynajmniej ta praca sprawiał mi jakąś przyjemność, bo tak to to chyba bym górnikiem został. Albo alfonsem, tak... To dość fajny zawód. Chociaż mogłyby mnie złapać jakieś brudne typki (na przykład moi uczniowie O_o), więc wolałbym zostać jakimś nauczycielem ninjutsu, albo żołnierzem.
- Hirato-san, znów pod ścianą?- Osamu, nauczyciel biologii i chemii, podszedł do mnie i uśmiechnął się lekko.
- Ta, tu mam najlepszy widok.- prychnąłem.
- Dyrektor kazał mi przekazać ci, że będziesz miał nowego ucznia.
- Następny przygłup do kolekcji.- westchnąłem.- Kiedy ma niby do mnie przyjść?
- Po dzwonku.- zaśmiał się.
- Zajebiście...- mruknąłem.- Po prostu żyć nie umierać.
-  Ekhm... Hirato-san... Mam takie pytanie.- podrapał się po głowie.- Wyskoczysz dzisiaj ze mną na sake?
- Dzisiaj?- zamyśliłem się.- Nie sądzę... Ale jutro mi pasuje, może coś wykombinujemy.- wzruszyłem ramionami obojętnie.
- No to jutro.- uśmiechnął się.- Zadzwonię jeszcze do ciebie, tymczasem idę do klasy bo zaraz dzwonek.
- Spoko, ja też się już zbieram.- spojrzałem na zegarek.
Została minuta, mogę opuścić swój posterunek. Ruszyłem powolnym krokiem w stronę klasy, Osamu był miłym gościem, jednak czasem strasznie nachalnym, przez co stawał się męczący.
- Hiratooo-saaaaan!- usłyszałem głos vice dyrektorki z drugiego końca korytarza.
Zdrętwiałem i stanąłem w miejscu jak kołek. Ta baba mnie prześladuje... Nieszczęśliwie się we mnie zakochała i lata za mną jak mucha za gównem. Zaraz... Czy ja się właśnie porównałem do gówna? Nie ważne..
Odwróciłem się powoli by określić gdzie ona dokładnie jest. Była coraz bliżej, robiąc każdy krok jej piersi dziwnie podskakiwały, a z twarzy sypał się puder.
- Zostaw mnie kobieto!- krzyknąłem i zacząłem uciekać w panice do swojej klasy.
Czy ona nie miała lepszych rzeczy do roboty? Dobrze, że byłem wysportowany, a ona miała szpilki, szybko więc bezpieczny i zdrowy znalazłem się w pustej jeszcze klasie. Odetchnąłem z ulgą i poszedłem do zaplecza swojej klasy. To był mój mały kącik w którym spędzałem okienka, miałem ubranie wierzchnie no i książki. Lubiłem tutaj pić sobie kawę i sprawdzać w spokoju kartkówki czy sprawdziany.
Odłożyłem swoją torbę i szybko wziąłem książki od literatury. Wtedy zabrzmiał dzwonek i chaos na korytarzu się pogłębił.
Wylazłem z zaplecza i położyłem książki od literatury na swoim biurku, potem podszedłem do drzwi i szeroko je otworzyłem, wpuszczając jeszcze nie do końca ogarniętych studentów.
Wtedy gdy oni jak zombie wpełzali do środka i rozpakowywali się, ja usiadłem na swoim biurku.
- A więc...- zacząłem gdy było w miarę cicho, czyli po 5 minutach lekcji.
Jeden z uczniów, Jun, podniósł rękę i bez zgody na zabranie głosu powiedział:
- Sensei nie zaczyna się słowa od "a więc".
- A dał ci ktoś kiedyś w mordę?- spojrzałem na niego srogo, a po klasie przeleciała fala chichotu.- Mnie się nie poprawia w takich sytuacjach.-warknąłem.- Powrócę do tematu. Przez wasze nieogarnięcie straciłem dokładnie 7 minut i 59 sekund lekcji, czyli, że będą pytane dwie osoby. Podobno jest z nami nowy uczeń więc, powtórzę zasady odpytywania. Zadaję pięć pytań i chcę krótkiej, i poprawnej odpowiedzi. Zanim zagramy w lotto, sprawdzę listę obecności.
Wziąłem dziennik do ręki i zacząłem czytać numerki, ci którzy byli wołali "jestem" lub "obecny".
- Dobra, widzę, że nowy uczeń ma numerek 4. Wstań.
Czekałem na reakcje któregoś z uczniów, po chwili jednak chłopak o granatowych włosach i jasnej skórze podniósł się z miejsca. Siedział w ostatniej ławce, wyglądał na samotnika i marudę jednak mogłem się mylić.
- Jak się nazywasz?- mruknąłem.
- Shukuri Akito.
- Dobrze Akito-kun.- uśmiechnąłem się złośliwie.- Wyjdź na środek klasy, będziesz pierwszą osobą którą zapytam. A reszta zgrai jeśli się odezwie to zadam do nauczenia się na jutro Trenu X i jeśli ktoś mi go pięknie nie wyrecytuje to wstawię pałę bez możliwości poprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz