To było naprawdę dziwne, Hirato się mną zajmował jak moja mama. Nawet mnie to cieszyło, bo przynajmniej się mną interesuje. Jednak gdy wszedł do łóżka obok mnie, by było mi ciepło...Zrobiłem się lekko czerwony. Serce zaczęło walić mi jak szalone, aż mnie zaczęło boleć. Zamknąłem oczy i udawałem że zasnąłem, ale tak naprawdę przytuliłem się do Senseia i owinąłem go nogami by mi nie uciekł. Potem naprawdę zasnąłem, było mi tak przyjemnie.
Po paru godzinach obudziłem się, już się trochę lepiej czułem, jak widać Hirato z nudów też zapadł w sen. Powoli wstałem i skorzystałem z łazienki, starałem się być cicho by go nie obudzić. Pewnie by na mnie krzyczał, jak mogłem wyjść z łóżka i mam leżeć. Zjadłem coś szybko, i połknąłem lekarstwa. Temperatura chyba mi spadła bo nie byłem już tak osłabionym człowiekiem.
Wróciłem cicho do łóżka i położyłem się koło mężczyzny. Jednak nagle zadzwonił jego telefon, szybko odebrałem chociaż nie powinienem.
-Słucham?- mruknąłem bardzo cicho, by on mnie nie usłyszał.
-Hirato-san słyszałem że wziąłeś wolne, jesteś chory? Wpadnę do ciebie i zajmę się tobą.- powiedział, był to jakiś mężczyzna. Może to jego chłopak? Poczułem zazdrość.
-Ja się nim lepiej zajmę.- warknąłem i od razu się rozłączyłem. Wróciłem do łóżka i mocno do siebie przytuliłem chłopaka. Ja chyba się w nim zakochałem chce go przytulać a moje serce na jego widok bije szybciej. A sama myśl o tym że ma kogoś, wzbudza we mnie zazdrość i złość. Nigdy nie myślałem że zakocham się w facecie i to jeszcze moim nauczycielu. To takie dziwne uczucie, jednak nigdy mnie jakoś nie kręciły dziewczyny. Oczywiście z nimi spałem i byłem w jakimś tam związku ale to na dość krótki okres czasu. Zamknąłem oczy i zasnąłem.
Obudził mnie jakiś hałas, stał nade mną wściekły Hirato. Spojrzałem na niego, nieobecnym wzrokiem i ziewnąłem.
-Co się stało?- powiedziałem.
-Jak to co? Odebrałeś mój telefon...teraz on myśli że mam faceta.- powiedział oburzony.
-To twój kochanek?- nagle wokół mnie pojawiła się demoniczna aura.
-Racja masz prawo umawiać się z kim tylko chcesz.- prychnąłem niezadowolony. Widać że był wściekły, chciał już coś krzyknąć jednak przerwałem mu.
-Sensei nie tak głośno, nic jak zwykle nie rozumiesz...- przykryłem się pierzyną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz